Ukraina o wyborze szefa Interpolu: Dobrze, że nie Rosjanin

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
21 listopada 2018, 16:07
Interpol
Interpol/ShutterStock
MSZ Ukrainy wyraziło zadowolenie z powodu wybrania na nowego szefa Interpolu przedstawiciela Korei Płd. Kim Dzong Janga, a nie Rosjanina. Dzięki współpracy demokratycznych państw nie dopuszczono do realizacji agresywnych planów Moskwy – oświadczyła w środę dyplomacja w Kijowie.

MSZ wskazało, że gdy Rosja podjęła próbę przejęcia kontroli nad Interpolem poprzez wysunięcie swojego kandydata na szefa tej organizacji, ukraińska dyplomacja i policja przeprowadziły kampanię przeciwko niemu.

„Jej celem było niedopuszczenie do spełnienia planów Rosji, która chciała wykorzystać tę cieszącą się autorytetem organizację międzynarodową do jeszcze większej ingerencji, sabotażu i zerwania wysiłków społeczności międzynarodowej na rzecz realizacji celów statutowych Interpolu oraz do realizacji zamiarów rosyjskich służb specjalnych na terytorium innych państw” – czytamy w komunikacie MSZ.

Kim Dzong Jang został wybrany na szefa Interpolu poprzez głosowanie uczestników 87. Zgromadzenia Ogólnego tej organizacji. Poprzedni szef instytucji, Chińczyk Meng Hongwei, w październiku podał się do dymisji. W jego kraju poinformowano, że toczy się przeciwko niemu śledztwo w związku z podejrzeniem o przyjmowanie łapówek.

Agencja Associated Press podała, że wybór kandydata Korei Południowej "jest ciosem" dla Rosji, która forsowała na to stanowisko swojego przedstawiciela, dotychczasowego wiceszefa Interpolu Aleksandra Prokopczuka. Krytycy Kremla zwracali uwagę, że generał Prokopczuk, przez wiele lat pracujący dla rosyjskich służb bezpieczeństwa, jest osobą z bliskiego otoczenia prezydenta Rosji Władimira Putina.

Przeciwko wyborowi Prokopczuka wystąpił we wtorek Biały Dom; rzecznik prasowy Rady Bezpieczeństwa Narodowego Garrett Marquis napisał na Twitterze, że "rosyjski rząd nadużywa procesów Interpolu, by nękać swoich politycznych przeciwników". Dodał, że USA "zdecydowanie popierają" Kima. Tego samego dnia sekretarz stanu USA Mike Pompeo poinformował, że Waszyngton popiera kandydaturę Kima.

Kandydaturze Prokopczuka oprócz USA sprzeciwiała się także Wielka Brytania i inni europejscy sojusznicy Waszyngtonu. Obrońcy praw człowieka w Rosji zarzucili władzom w Moskwie wykorzystywanie mechanizmu czerwonych not Interpolu "w celu zatrzymywania i aresztowania ludzi, którzy opuścili kraj, by schronić się przed prześladowaniami politycznymi". Tzw. czerwona nota Interpolu jest informacją dla policji innych krajów, że poszukiwana osoba jest bardzo niebezpiecznym przestępcą.

Kandydaturze Prokopczuka sprzeciwiały się zwłaszcza Ukraina i Litwa. W poniedziałek władze w Kijowie zagroziły, że zrezygnują z członkostwa w Interpolu, jeśli na jego czele stanie przedstawiciel Rosji. Dzień później MSW w Wilnie ogłosiło, że Litwa zagłosuje przeciwko kandydaturze Rosjanina, a litewski Sejm przyjął rezolucję, w której zapowiedział, że w przypadku wyboru Prokopczuka Litwa rozważy wyjście z tej organizacji.

Tego samego dnia rzeczniczka MSW Rosji Irina Wołk oceniła, że próby wpływania na wybór szefa Interpolu oraz upolitycznienie tego procesu są "niedopuszczalne".

Prokopczuk będzie nadal wiceszefem organizacji - podało w środę ministerstwo spraw wewnętrznych Rosji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj