Prezes CPK podkreślił, że spółce nie zależy na samym lotnisku, tylko na "na intermodalnym węźle". "Z tego właśnie powodu projekt Port Solidarność budzi wielkie zainteresowanie zagranicznych kontrahentów, firm, architektów, a także funduszy kapitałowych, które chciałyby w Polsce inwestować. Widząc, jaki jest potencjał rozwoju transportowego Polski, mają oni świadomość wielkiej szansy biznesowej" - wskazał.

Bartosik dodał, że to, w jakiej klasie ma być CPK, zależy również w dużej mierze od siły LOT. "Na razie mamy świadomość, że w tzw. obszarze ciążenia geograficznego CPK mieszka w tej chwili około 180 mln ludzi, gdyż nasz projekt nie dotyczy wyłącznie Polski, ale ogromnego obszaru, który nigdy nie był brany pod uwagę jako ważny dla europejskiej gospodarki" - podkreślił.

Jak zaznaczył, "wszystkie dotychczasowe wielkie przedsięwzięcia tego rodzaju dotyczyły Europy Zachodniej". "Akurat tak się składa, że w naszym regionie Polska jest jedynym krajem, który ma potencjał wewnętrzny, populacyjny i popytowy, żeby z takim projektem się zmierzyć. Zakładam także, że tak, jak to było w przypadku portu w Gdyni, wokół nowego węzła wyrośnie całe miasto. Przy dobrym zaplanowaniu regulacyjnym i odpowiedniej polityce infrastrukturalnej pojawi się również potencjał na urbanizację jej przestrzeni" - powiedział Bartosiak.

Dopytywany o kwestię finansowania projektu CPK, prezes spółki ocenił, że z częścią lotniczą nie powinno być kłopotów. "Widzę mnóstwo opcji pozyskania odpowiednich funduszy. Inaczej jest z koleją, która musi być finansowana ze źródeł publicznych. Liczę również, że pozyskamy środki z funduszy europejskich. W warunkach europejskich inwestycje w kolej rzadko się zwracają, ale i tu finansowanie jest bezpieczne, ponieważ zostało zaplanowane w kolejnych perspektywach finansowych" - podkreślił Bartosiak.(PAP)