Po trzech dekadach transformacji pisząca i czytająca Polska zainteresowała się tym, co jest pomiędzy absolutnym sukcesem a kompletną porażką. Szlakiem przetartym przez Filipa Springera („Miasto Archipelag”) poszła teraz Magdalena Okraska. Springer brał pod lupę dawne miasta wojewódzkie średniej wielkości, jak Łomża czy Siedlce, i opisywał to, co zobaczył w nich po latach transformacji. Okraska skoncentrowała się na jednym regionie. Opowiedziała o Zagłębiu, w którym mieszka.
Magdalena Okraska, „Ziemia jałowa. Opowieść o Zagłębiu”, wydawnictwo Trzecia Strona, Warszawa 2018 / Dziennik Gazeta Prawna
W 1932 r. Władysław Broniewski pod wpływem wizyt w tym regionie napisał wiersz „Zagłębie Dąbrowskie”. Trwał kryzys, region krwawił. Produkcja przemysłowa spadła o połowę, bezrobocie biło rekordy. Rząd zamiast pomagać – szkodził. Żadna z międzywojennych sił politycznych nie była w stanie złamać społecznego status quo II RP. Takimi wierszami jak „Zagłębie…” Broniewski stawiał pytanie, które tłukło się po głowach ludzi doby wielkiego kryzysu. Jak to możliwe, że tak bogaty Zachód może doświadczać tak ogromnej ekonomicznej depresji? Czy siła, która zmienia dawne klasy pracujące w niepotrzebne ludzkie odpady, jest do okiełznania? Jakim sposobem można od stu lat wydobywać węgiel i zamieniać je na „mór, na nędzę i na głód”.
Tak się składa, że pochodzę z okolic Zagłębia. I doskonale pamiętam, jak historia zatoczyła tu koło. W latach 90. skok w kapitalizm sprawił, że powróciły zjawiska takie, jak kryzys, bieda, brak perspektyw i bezrobocie. Rzeczywistość, o której szeroka opinia publiczna przez lata (czy taktownie, czy bezmyślnie, to w sumie bez znaczenia) milczała.
Na szczęście przemówiła teraz Magdalena Okraska. To trzeba było zrobić. Bo, jak celnie mówi autorka, ci, których kolorowy pociąg z napisem „transformacja” powiózł wesoło daleko, nie są w stanie po prawie trzech dekadach zrozumieć, że ta sama zmiana zostawiła daleko w tyle setki tysięcy ludzi z większych i mniejszych ośrodków. „Po co, skoro pociąg pędził przed siebie w stronę Europy, a żeby z niego nie wypaść, trzeba było mocno się trzymać na zakrętach. Trudno odwracać się w pędzie”.
Liberałom książka Okraski będzie przypominać o wyrzutach sumienia, które po 2015 r. pochowali gdzieś głęboko na dnie duszy. Bo teraz trzeba walczyć z PiS i nie czas rozczulać się nad strukturalnymi problemami transformacyjnego „sukcesu”. PiS też pewnie odwróci się z niesmakiem. Za dużo tu sentymentu za „komuną”, za dużo obrazków świadczących, że 500+ czy podwyżka płacy minimalnej to początek, a nie zwieńczenie drogi do zmiany społecznego status quo. Czyli przekładając to na realia zagłębiackie – na przywróceniu tej jałowej ziemi odrobiny żyzności. ©℗

>>> Polecamy: Rekordowy projekt w historii polskiej energetyki. Plan wiatraków na Bałtyku rozkręca się na dobre