Wczoraj Theresa May obroniła swoją pozycję lidera Partii Konserwatywnej, dzięki odrzuceniu złożonego w stosunku do niej wotum nieufności. Jednak aż 117 głosów przeciwko premier Wlk. Brytanii, przy 200 głosach na jej rzecz, pokazuje, jak słaba jest jej pozycji wewnątrz własnego ugrupowania lub jak dramatycznie słabo oceniany jest rezultat jej negocjacji z UE. Wynik wczorajszego głosowania stwarza realne  zagrożenie kolejnego wotum nieufności w parlamencie, tym razem dla jej rządu.

W efekcie jesteśmy świadkami sagi, która na razie prowadzi do chaosu w Wlk. Brytanii i w jej relacjach z UE. Prawdopodobieństwo scenariusza twardego Brexitu nie spada. Jeśli się spełni, oznaczałby on zapaść gospodarczą w Zjednoczonym Królestwie. Dokładniej, należałoby się liczyć przynajmniej ze spadkiem cen nieruchomości, akcji większości spółek, ze wzrostem bezrobocia i totalnym zamieszaniem handlowym. Załamanie może być długotrwałe, ponieważ przez ostatnie 2 lata Wlk. Brytania nie myślała o scenariuszu twardego Brexitu i w efekcie jest kompletnie na niego nieprzygotowana. 

Rynek walutowy wykazuje jednak pewien spokój. Wczoraj, po wybronieniu się premier Wielkiej Brytanii, funt wzrósł. Większość analityków i graczy nie chce stawiać dużych sum na żaden ze scenariuszy, ale wydaje, że się przeważa stanowisko, które można podsumować hasłem „jakoś to będzie". To znaczy, że do twardego Brexitu rząd nie dopuści i w efekcie, niezależnie od wybranej drogi prawnej, w najgorszym przypadku przedłuży obecny stan rzeczy.

Warto przypomnieć, że Wielka Brytania jest bardzo ważnym partnerem handlowym Polski. Nie jest to tylko bezpośrednia relacja, ale również pośrednia, na przykład przez niemiecki eksport towarów, do których w Polsce wytwarza się komponenty. Twardy Brexit zabrałby więc Polsce istotny ułamek PKB, a wielu eksporterów miałoby trudności.

Można odnotować, że światowe agencje informacyjne, w tym Bloomberg, jako jeden z głównych newsów dnia wskazywały wczoraj na wotum zaufania dla rządu premiera Morawieckiego. Były to jednak informacje podawane w szerszym kontekście geopolitycznym, gdyż w przypadku Polski, inaczej niż w Wlk. Brytanii, wynik był przesądzony. Kurs złotego zatem na te wydarzenia nie reagował.

Nasza rodzima waluta pozostaje w bardzo dobrej kondycji i wahania w obrębie listopadowych zakresów mogą utrzymać indeks złotego do końca tego roku. Dzisiaj zmienność na PLN będzie wynikała z ruchów na głównych parach walut. Innymi słowy, pomimo względnie spokojnej sytuacji na złotym, poszczególne pary walutowe z PLN mogą istotnie się zmieniać.

EUR/PLN i USD/PLN pozostają w bardzo wąskich zakresach. Wyjście poza nie w jedną lub drugą stronę może zatem przynieść kolejną, krótkoterminową falę zmian w notowaniach. Dla EUR/PLN ten zakres to 4,27 a 4,305, a dla USD/PLN 3,75 – 3,805. Funt jest w istotnym trendzie spadkowym i na razie wczorajszy ruch wzrostowy będzie traktowany jako korekta.

Dzisiaj w kalendarium ekonomicznym  nie ma istotnych publikacji z kraju. Gracze walutowi ostatnio nie zwracają uwagi na wskaźnik nastrojów konsumentów Ipsos (godz. 12:00). Za to z zagranicy spłynie kilka ważnych odczytów. Po decyzji o wysokości stóp procentowych w Norwegii, gdzie analitycy nie spodziewają się zmian, oczekuje się, że o 13:45 Europejski Bank Centralny również pozostawi stopy w Eurolandzie na tym samym poziomie. Z kolei o 14:30 dane dotyczące zatrudnienia w USA mogą wprowadzić na rynki sporo zmienności.

>>> Czytaj też: Bershidsky: UE przeczekała brexit, przeczeka i Trumpa. USA nie mogą lekceważyć Europy [OPINIA]