Przemawiając w Stambule, turecki przywódca oskarżył Netanjahu o to, że stosuje "państwowy terror" wobec Palestyńczyków, i nazwał go tyranem.

Wcześniej turecki prezydent powiedział, że Izrael zabija "dziesiątki tysięcy niewinnych mężczyzn, kobiet i dzieci wszystkich grup wiekowych w Palestynie". Mówił w tym kontekście o "masakrach" i "zbrodniach przeciwko ludzkości".

Wypowiedź tę Netanjahu na spotkaniu z wyznającymi chrześcijaństwo żołnierzami izraelskimi skwitował uwagą, że "właśnie padł ofiarą codziennego szaleństwa antysemickiego dyktatora Erdogana". Ocenił, że Erdogan "cierpi na obsesję na punkcie Izraela".

Według szefa izraelskiego rządu turecki prezydent "wie, czym są moralna armia i prawdziwa demokracja, w przeciwieństwie do armii, która morduje kobiety i dzieci w kurdyjskich wioskach". W sobotę wieczorem na Twitterze określił Erdogana jako "okupanta północnego Cypru", który nie ma prawa pouczać Izraela o moralności.

Nie wiadomo, co było przyczyną wymiany nieuprzejmości między przywódcami - pisze Associated Press. Dpa zauważa z kolei, że doszło do niej po tym, gdy w sobotę Erdogan podczas spotkania z młodzieżą w Stambule powiedział, że nie należy kopać leżącego. "Nie jesteście Żydami w Izraelu" - miał powiedzieć przywódca, cytowany przez państwową agencję Anatolia.

Z kolei na Twitterze szef tureckiej dyplomacji Mevlut Cavusoglu nazwał Netanjahu "zimnokrwistym mordercą".

Dawniej Izrael i Turcja były bliskimi sojusznikami, jednak ich relacje zaczęły się ochładzać, odkąd w 2003 roku do władzy doszedł Erdogan, którego partia AKP wywodzi się z tureckiego ruchu islamistycznego.

Do wymiany obelg między przywódcami doszło w kilka dni po ogłoszeniu przez prezydenta USA Donalda Trumpa decyzji o wycofaniu sił amerykańskich z północno-wschodniej Syrii. Zarówno Tel Awiw, jak i Ankara są zaangażowane w konflikt zbrojny w tym kraju.