"Z ostrymi słowami dla Brukseli oraz demonstracją sympatii dla nieliberalnych przywódców, jak prezydent Rosji Władimir Putin i prezydent USA Donald Trump, (populiści) są postrzegani jako całkowicie skoncentrowani na odzyskaniu władzy dla narodowych rządów kosztem europejskiej integracji" - wskazuje politolog z King's College London.

Według niego "prawda jest bardziej niepokojąca". Salvini oraz jego ideologiczni sojusznicy "mogli używać nacjonalistycznej retoryki, by mobilizować swoją bazę, gdy byli w opozycji", ale "udowodnili również, że są pragmatyczni i chętni do zawierania porozumień z ideologicznymi wrogami w domu i zagranicą, jeśli przynosi to korzyści ich wyborcom" - uważa Clarksona. Jego zdaniem bardziej prawdopodobne jest, że "skrajnie prawicowi populiści" będą "próbowali wykorzystać system UE dla swoich korzyści" niż "obalić UE na swoją - oraz wszystkich innych - niekorzyść".

Jako przykład takiego działania wskazuje rozgrywkę między Rzymem a Komisją Europejską w sprawie włoskiego budżetu. "Mimo, że (Salvini) potępiał presję ze strony Brukseli jako antydemokratyczną ingerencję, to dał włoskiemu ministrowi finansów Giovanniemu Trii przestrzeń do pracy nad porozumieniem z UE" - pisze publicysta Politico. Rezultatem był budżet, który "umożliwił Salviniemu dotrzymanie swoich politycznych obietnic jednocześnie zmuszający jego niełatwego partnera koalicyjnego, Ruch Pięciu Gwiazd, do wycofania się w znacznej mierze z obietnic o gwarantowanym dochodzie obywatelskim".Salvini może okazać się "zręczny w obchodzeniu się z Brukselą", a na "taką możliwość jego przeciwnicy nie są gotowi". "Ci, co wierzą w socjaldemokratyczną, zieloną lub liberalną agendę przyzwyczaili się do patrzenia na skrajnie prawicowych populistów jako automatycznie antyeuropejskich. Będą musieli wysiliś się, by rozpracować, jak poradzić sobie ze skrajnie prawicowymi populistami, którzy mogą współistnieć z UE lub używać jej dla swoich korzyści" - pisze Clarkson.

Zauważa równocześnie, że chociaż populistów łączy "nienawiść do migrantów oraz szacunek do tzw. tradycyjnych wartości, rozbieżności dotyczące kluczowych politycznych spraw pozostają istotnymi przeszkodami do wytworzenia wspólnej europejskiej skrajnie prawicowej agendy". W tym kontekście wymienia spór między Ligą Salviniego a skrajnie prawicową Austriacką Partią Wolności (FPOe) o podwójne obywatelstwo dla mówiących po niemiecku mieszkańców włoskiego Tyrolu.

Jednak zdaniem politologa "radykalne środowiska intelektualne w takich państwach jak Francja, Włochy i Austria przesuwają swoje ognisko z doprowadzenia do upadku UE w kierunku trwałego wysiłku zmierzającego do wykorzystania integracji europejskiej do realizacji określonego zestawu ideologicznych celów".

"W ciągu ostatnich 40 lat ideologiczne linie podziału dotyczące przetrwania UE były jasne. Podczas gdy na skrajnej lewicy i na skrajnej prawicy znajdowali się ci, którzy mieli nadzieję na jej upadek, to większość politycznych ruchów zgadzała się się na potrzebę jej ochrony" - uznaje Clarkson.

W ocenie publicysty "największym błędem tych co (działają) na korzyść UE może być założenie, że skrajnie prawicowe partie rządząc pozostaną dogmatycznie przywiązane do populistycznej retoryki, jakiej używały w opozycji". "Podobnie jak wszyscy inni mieli oni okazję zobaczyć, co stało się z Grecją lub Wielką Brytanią, gdy zakwestionowały UE, i odpowiednio dostosowują swoje strategie" - zastrzega.

Clarkson twierdzi, że Salvini "popchnął regionalistyczną partię w kierunku włoskiego nacjonalizmu" i "nie będzie miał żadnych skrupułów przed przesunięciem się w kierunku obrony europejskiej tożsamości, jeśli okaże się to politycznie korzystne". "W obliczu tej ideologicznej elastyczności politycy prounijni będą musieli długo i ciężko myśleć, jak chronić UE przed tymi, którzy będą jej nadużywali w celu promowania ciemniejszej wizji Europy" - konkluduje.

>>> Czytaj też: Liderzy włoskiej koalicji popierają ruch "żółtych kamizelek". "Rodzi się nowa Europa"