Pogrzeb Pawła Adamowicza odbędzie się w sobotę. Zamordowany prezydent Gdańska spocznie w podziemiach bazyliki Mariackiej. Obecność na uroczystości zapowiedzieli prezydent Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki i politycy opozycji. Prawdopodobny jest też udział gości z zagranicy, w tym prezydenta Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera. Pogrzeb organizuje miasto Gdańsk, choć odbędzie się on z elementami ceremoniału państwowego. Prezydent RP zdecydował też, że od godz. 17 w piątek do godz. 19 w sobotę w kraju będzie obowiązywać żałoba narodowa, a flagi państwowe zostaną opuszczone do połowy masztu.

Atmosferę wyciszenia ponad podziałami nadwerężyły jednak wczoraj wydarzenia w Sejmie. Posłowie uczcili pamięć Pawła Adamowicza minutą ciszy. Na sali nie było w tym momencie kluczowych polityków PiS: Jarosława Kaczyńskiego, szefa klubu Ryszarda Terleckiego i rzeczniczki Beaty Mazurek. Ta ostatnia tłumaczyła, że to „niezręczność” i „przypadkowe spóźnienie”. Nie kwestionując tej wersji – to z pewnością poważny błąd.

Widać to było po reakcjach samych polityków PiS, którzy nieobecnością swojego lidera byli skonsternowani. I świadomi, że ciężko będzie nadrobić reputacyjne straty. „Niezręczność” tego kalibru może bowiem łatwo przysłonić gesty, jakie rządzący wykonywali w ostatnich dniach – wysyłając samolot po żonę Pawła Adamowicza, gdy lekarze walczyli o jego życie, czy deklarując niewystawianie kandydata PiS w wyborach w Gdańsku.

– Pawła zabiła nienawiść obłąkana, dobrze zorganizowana. Chcę ci, Pawle, obiecać, że nienawiść, która odebrała ci życie, nie zniszczy tego, co zbudowałeś, miłości do wolnej Polski; nie zniszczy twojego Gdańska, nie zniszczy WOŚP. Tych rzeczy, którym poświęciłeś życie i za które je oddałeś – mówił z sejmowej trybuny Grzegorz Schetyna, lider PO.

>>> Czytaj też: Kto wystawi kandydata na prezydenta Gdańska? "Zrobię wszystko, aby syn nie kandydował"