Pożegnanie z Chinami. Za deklaracjami polskich polityków nie nadąża rzeczywistość [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 stycznia 2019, 11:32
Nowy Jedwabny Szlak. Kolorem czerwonym oznaczono Chiny, pomarańczowym - państwa członkowskie AIIB. Czarne linie to lądowe korytarze ekonomiczne związane z Nowym Jedwabnym Szlakem, zaś linia niebieska to główny szlak morski. Źródło: By Lommes - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=58884083
Nowy Jedwabny Szlak. Kolorem czerwonym oznaczono Chiny, pomarańczowym - państwa członkowskie AIIB. Czarne linie to lądowe korytarze ekonomiczne związane z Nowym Jedwabnym Szlakem, zaś linia niebieska to główny szlak morski. Źródło: By Lommes - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=58884083 /Creative Commons
Tradycyjna przyjaźń między Chinami i Polską ma solidne podstawy i jest bardzo cenna – mówił półtora roku temu prezydent Chin Xi Jinping do premier Beaty Szydło. Szefowa polskiego rządu zadeklarowała wtedy „dalszą bliską współpracę w sferze politycznej w ramach wszechstronnego partnerstwa strategicznego”.

Jeszcze nie tak dawno Polska miała być kluczowym sojusznikiem w Europie Środkowo-Wschodniej i UE. Teraz stajemy się jego głównym adwersarzem w regionie. Czy jako państwo jesteśmy przygotowani do kolejnej wolty w polityce zagranicznej?

„To ma być lotnisko obsługujące dziesiątki milionów ludzi” – mówił o projekcie budowy minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. Było to wiosną 2016 r., kiedy szef MSZ wrócił z , gdzie rozmawiał m.in. o tej inwestycji, która miałaby być realizowana przez chińskie i polskie firmy. Waszczykowski jako poseł wybierany w regionie łódzkim od dawna promował tę ideę. Jego wizyta w Chinach przybliżała jej urzeczywistnienie, ponieważ, jak mówił, Chińczycy „dostrzegają potrzebę takiego lotniska” oraz gotowi są zaangażować się w jego powstanie. Dodatkowo chiński biznes zapowiadał wtedy inne inwestycje w infrastrukturę i sektor IT w Polsce.

Głównym celem tego zbliżenia między Warszawą a Pekinem miało być przyspieszenie rozwoju gospodarczego Polski. Równocześnie rząd PiS chciał pokazać, że potrafi zwiększyć swoje pole manewru w stosunkach międzynarodowych. Już wtedy bowiem zaczęły się pojawiać pierwsze napięcia w relacjach z Brukselą dotyczące przestrzegania zasad praworządności oraz polityki migracyjnej, w tym głównie relokacji uchodźców. Dzięki inwestycjom z Chin relatywnie mniejsze znaczenie miałyby fundusze UE, których przyznawanie część zachodnich polityków chciała już łączyć z wywiązywaniem się z politycznych zobowiązań. Mówiąc bardziej obrazowo, przyjaźniąc się z Xi Jinpingiem, Polska miałaby się uwolnić z objęć Angeli Merkel, Jeana Claude’a Junckera i Baracka Obamy, który jeszcze wtedy urzędował w Waszyngtonie.

>>> Treść całego artykułu można znaleźć w weekendowym wydaniu DGP.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj