Sprowadzimy więcej gazu z USA. LNG popłynie do Zatoki Gdańskiej

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 marca 2019, 09:28
tankowiec LNG
tankowiec LNG/ShutterStock
Zrewidowane ostatnio przez Gaz-System prognozy popytu na gaz skłaniają do poszukiwania źródeł zaspokojenia tego popytu. Odkurzenie pomysłu drugiego gazoportu wygląda właśnie na element tych poszukiwań.

W przekazanym do konsultacji projekcie (KDPR na lata 2020-2029) Gaz-System mocno podniósł prognozowane zapotrzebowanie na usługę przesyłową, której poziom w zasadzie odpowiada zużyciu gazu. Wynika z niej, że przed 2024 r. przekroczymy 25 mld m sześc. rocznie. Za główne przyczyny tego wzrostu już wcześniej uznano energetykę. Wystarczy popatrzeć na najnowsze plany spółek energetycznych, ewentualnie na rezultaty aukcji dla rynku mocy, żeby odnaleźć w nich cały szereg elektrowni i elektrociepłowni na gaz, które mocno podbiją zużycie surowca. Do tego dochodzi wsparcie dla kogeneracji, preferująca gazowe jednostki. I generalny wzrost, wynikający z rozwoju gospodarczego.

O ściągnięciu do Gdańska lub okolic pływającego terminala LNG typu FSRU wspomniał ostatnio wiceprezes PGNiG Maciej Woźniak w kontekście rodzaju planu awaryjnego na wypadek komplikacji na innych gazowych frontach, przede wszystkim ewentualnych opóźnień Baltic Pipe, przy założeniu nieustającej chęci rezygnacji z dostaw od Gazpromu.

Jednak inwestycja w FSRU tylko dla załatania opóźnienia w otwarciu Baltic Pipe jest mało sensowne. Rynek dla takich jednostek rozwija się dynamicznie, niewykluczone, że za parę lat możliwy będzie wynajem pływającego terminala na krótki czas, rzędu 2-3 lat. Efektywne przyłączenie takiego obiektu do sieci gazowej to znacznie poważniejsza i długotrwała inwestycja, z budową setek kilometrów dużych gazociągów włącznie.

Z planów rozwoju Gaz-Systemu wynika, że FSRU nie jest wyjęte z kapelusza. W najnowszej wersji KDPR napisano wprost, że przyłączenie terminala LNG tego typu jest planowane na okres 2024-2029. W tym samym czasie planuje się budowę i rozbudowę gazociągów, które umożliwią przesył gazu z Zatoki Gdańskiej w głąb kraju.
W warunkach polskich, przy konieczności dużych inwestycji sieciowych, cała impreza nabiera sensu wtedy, jeżeli terminal w Zatoce Gdańskiej zagości na stałe. W warunkach ostro rosnącego popytu dodatkowe 4 mld m sześc. gazu rocznie raczej się nie zmarnuje. Zwłaszcza, że PGNiG na następną dekadę zakontraktowało ilości LNG, znacznie przekraczające zdolności gazoportu w Świnoujściu, nawet po rozbudowie.

Jak wyglądają alternatywne trasy przesyłu w głąb Polski? Zobacz mapę w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

>>> Polecamy: Polacy ruszyli po tańsze rachunki za prąd. Słońce bije rekordy

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj