Po aneksji Krymu czas na Białoruś? Ambasador Rosji zabrał głos

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 marca 2019, 13:32
Białoruś
Białoruś/ShutterStock
Ambasador Rosji w Mińsku Michaił Babicz zapewnił w poniedziałek na konferencji prasowej, że nie ma "żadnej korelacji" pomiędzy wydarzeniami na Krymie w 2014 roku- czyli oderwaniem półwyspu od Ukrainy - a pogłębianiem relacji rosyjsko-białoruskich.

Dyplomata zauważył, że w mediach pojawiają się próby przeprowadzania paraleli pomiędzy kryzysem krymskim i obecnym dążeniem Rosji do głębszej integracji z Białorusią. Komentując takie porównania, Babicz oświadczył: "rozpatrujemy to jako przykład otwartej, całkowicie jawnej, cynicznej prowokacji informacyjnej".

Dodał, że nie ma mowy o "żadnej korelacji" pomiędzy wydarzeniami na Krymie w 2014 roku, a stosunkami Rosji i Białorusi.

Opinię, że Kreml może nosić się z zamiarem "wchłonięcia", wyrażają niektóre media i analitycy w obu krajach. Komentatorzy w Rosji dopuszczają możliwość postawienia przez Rosję na rozwój Państwa Związkowego jako na sposób, który pozwoliłby prezydentowi Władimirowi Putinowi na dalsze rządy - bez naruszania konstytucji - po zakończeniu w 2024 roku jego obecnej, drugiej pod rząd kadencji prezydenckiej.

Babicz powiedział także, że Moskwa nie nalega na uznanie przez władze w Mińsku przynależności Krymu do Rosji. Odwołując się do niedawnej wypowiedzi prezydenta Alaksandra Łukaszenki na ten temat, Babicz poinformował, że Rosja nie uważa za potrzebne komentowania tego oficjalnego stanowiska.

Łukaszenka na dorocznej konferencji prasowej 1 marca powiedział, że nie zamierza zmieniać swego oficjalnego stanowiska w sprawie Krymu, tzn. uznać go za część Rosji. Wskazał, że jako świadek podpisania memorandum budapeszteńskiego z 1994 r., uznającego Krym za terytorium Ukrainy, nie może podpisać czegoś sprzecznego z tym postanowieniem.

"Co to zmieni, jeśli powiem dzisiaj, że Krym jest rosyjski" – pytał, dając do zrozumienia, że taka zmiana przyniosłaby Mińskowi polityczne straty.

>>> Czytaj też: "FAZ" ostrzega: Europa daje Kremlowi nową broń - Nord Stream 2. To w dużej mierze zasługa Niemiec

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj