May skrytykowana przez Francję: "Europa nie może być zakładnikiem brexitu"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 kwietnia 2019, 09:47
brexit
brexit/ShutterStock
Francuskie media sceptycznie komentują w środę apel brytyjskiej premier Theresy May o jedność narodową i zapowiedź kolejnej prośby o odłożenie brexitu.

Większość komentarzy utrzymanych jest w duchu wypowiedzi prezydenta Francji , który oświadczył we wtorek, że „Europa nie może być zakładnikiem ”.

Po paryskim spotkaniu z premierem Irlandii Leo Varadkarem, Macron powiedział: „Naszym priorytetem musi być dobre funkcjonowanie Unii Europejskiej i jednolitego rynku. UE nie może być na stałe zakładnikiem rozwiązania kryzysu politycznego w Zjednoczonym Królestwie”.

Bardzo często cytowany jest również negocjator brexitu z ramienia Komisji Europejskiej Michel Barnier, który we wtorek, zastrzegając, że nigdy nie chciał brexitu bez umowy, przewidywał, że „z dnia na dzień staje się on bardziej prawdopodobny”.

W debacie radia France Info ekspertka Julie de la Sabliere po stwierdzeniu, że „Brytyjczycy nie przewidzieli trudności procesu ani jednolitej i zdecydowanej postawy Europejczyków”, zauważyła że „coraz trudniej jest znaleźć wytłumaczenie dla przesunięcia brexitu”.

Albart Zemou, szef działu politycznego dziennika „le Figaro”, przewidywał w tej dyskusji, że brytyjska Partia Konserwatywna "ryzykuje implozję” i zwracał uwagę na „zmęczenie brexitem po obu stronach kanału la Manche”.

Francuskie media przytaczają również słowa Macrona, który po wyliczeniu możliwych przyczyn odłożenia brexitu – „nowe wybory, referendum, unia celna” – zapewnił, że „jesteśmy otwarci”, ale dodał: „To Londyn ma się wypowiedzieć i ma się wypowiedzieć teraz”.

Londyński korespondent dziennika "le Figaro" napisał, że Macron „zaczyna przekonywać, że +27+ nie ponosi odpowiedzialności za +no deal+”.

W tytule długiego artykułu redakcja dziennika „le Monde” zastanawia się „czy dwudziestka siódemka gotowa jest zaakceptować nowe przesunięcie (brexitu) na 22 maja”.

Brukselska korespondentka gazety Cecile Ducourtieux, cytując nieprzedstawionych z nazwiska „dyplomatów europejskich” sugeruje, że w Brukseli przeważa obecnie postawa „wait and see” (czekaj i patrz, co się stanie), gdyż UE „musi uzbroić się w cierpliwość, czekając na to, co wyniknie z debaty politycznej w Londynie”.

Według cytowanego przez dziennikarkę dyplomaty, „na 10 dni przed prawdopodobnym +no deal+, większość Europejczyków nie potrafi uwierzyć w międzypartyjne porozumienie w Londynie. Pani May i cała reszta brytyjskiej klasy politycznej zbyt długo powielały fałszywe nadzieje”.

Dziennikarka „le Monde” zauważa jednak, że „Irlandczycy panikują, a Niemcy ostrzegają przed ryzykiem gospodarczym i geopolitycznymi implikacjami +no deal+” i podsumowuje: „gdy konkretyzuje się hipoteza +no deal+ niektórzy (członkowie UE) stają się nagle bardzo ostrożni i nie są gotowi do skoku w przepaść”.

Z Paryża Ludwik Lewin (PAP)

llew/ az/ ap/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj