Globalne osłabienie koniunktury obniżające wzrost gospodarczy, obawy związane z niepewnością o skutki brexitu i spory handlowe odbijają się na kondycji największej gospodarki Europy. W środę niemieckie ministerstwo gospodarki obniżyło swoje szacunki dotyczące wzrostu PKB w 2019 roku do 0,5 proc. To o połowę mniej niż wynosiły poprzednie przewidywania. Jest to kolejna z serii korekt w dół od czasu zeszłorocznej prognozy na poziomie 2,1 proc. wzrostu PKB. W przyszłym roku gospodarka Niemiec ma się rozwijać w tempie 1,5 proc. 

>>> Czytaj też: Polska w grupie G20 już w 2029 roku?

Chociaż nastąpił niewielki wzrost wskaźników zaufania w biznesie, sektor przemysłowy w Niemczech wciąż tkwi w głębokim dołku. W zestawieniu z prognozami KE dotyczącymi pozostałych państw UE, rządowe szacunki wzrostu PKB Niemiec stawiają ten kraj na drugiej pozycji od końca w regionie. Gorzej radzą sobie tylko Włochy, których gospodarka znalazła się w stagnacji.

POLSKA KRAJEM O NAJWIĘKSZEJ ROZPIĘTOŚCI DOCHODÓW?

Skala spowolnienia sprawiła, że pojawiły się apele do niemieckich władz, by wykorzystały swoją poduszkę finansową do zwiększenia wydatków i rozpędzenia gospodarki. Minister gospodarki Peter Altmaier podkreśla, że dane o PKB powinny być sygnałem alarmowym dla polityków. Zapewnił, że już teraz Niemcy inwestują w infrastrukturę, edukację oraz badania i rozwój na rekordowym poziomie. Z kolei rzecznik kanclerz Angeli Merkel, Steffen Seibert, na początku tego tygodnia zaprzeczył potrzebie wprowadzania pakietu specjalnych środków mających na celu pobudzenie wzrostu gospodarczego.

>>> Czytaj też: W Niemczech mieszka już 11 mln obcokrajowców. To ziemia obiecana dla migrantów