25 maja 2019 r. mija rok od rozpoczęcia stosowania RODO (czyli rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady [UE] 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE; Dz.Urz. UE z 2016 r. L 127, s. 2). Czas zatem na podsumowanie, jak Polska wdrożyła je w porównaniu z innymi państwami członkowskimi. Czy przyjęte przez rodzimego ustawodawcę przepisy są bardziej restrykcyjne, a może bardziej probiznesowe niż w pozostałych krajach? Czy organ nadzorczy – Urząd Ochrony Danych Osobowych (dawniej Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych) ‒ stosuje je w praktyce bardziej liberalnie, czy też może ma twardszą rękę, nakładając kary?
>>> Czytaj też: RODO to żadna rewolucja
Prawnicy, których poprosiliśmy o opinię, zwykle pozytywnie oceniają same działania legislacyjne Ministerstwa Cyfryzacji i wybaczają aż roczny poślizg w przyjęciu ustawy wdrożeniowej. Okazało się bowiem, że mimo tej pozornej ślamazarności wciąż byliśmy jednym z pierwszych krajów, którym udało się przygotować obszerne krajowe regulacje. Jednocześnie eksperci uważają, że wprowadzona reforma jest dość zachowawcza – ostatecznie nie przyjęto np. kontrowersyjnego pomysłu wprowadzenia taryfy ulgowej dla firm zatrudniających mniej niż 250 pracowników, które nie przetwarzają danych wrażliwych i nie przekazują danych osobowych podmiotom trzecim. Mało tego: oprócz niewielkich udogodnień w zakresie spełnienia obowiązku informacyjnego przez mikroprzedsiębiorstwa małe podmioty muszą stosować się do RODO tak samo jak giganci.
Pocieszające zdaniem ekspertów jest jednak to, że podejście organu kontrolnego w praktyce na razie jest bardziej liberalne niż w innych krajach, m.in. mniej jest kar. Ale po kolei.
Zdaniem ekspertów we wdrażaniu przepisów unijnego rozporządzenia byliśmy bardziej zachowawczy i mniej łaskawi dla przedsiębiorców. Duży nacisk położono na ochronę obywateli, małe firmy obowiązują zaś w zasadzie te same regulacje, co gigantów.
To tylko fragment artykułu. Cały przeczytasz w Tygodniku Gazeta Prawna
Redaktor prowadząca cotygodniowy dodatek Samorząd i Administracja w Dzienniku Gazecie Prawnej. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, przez wiele lat pracowała w ogólnopolskich dziennikach jako redaktorka i dziennikarka. Specjalizuje się w tematyce gospodarczej i samorządowej. Ceni precyzję słowa, rzetelność i dokładność. Dba o to, by nawet wyjątkowo skomplikowane zagadnienia prawne przerodzić w informacje zrozumiałe, przystępne i praktyczne.
