Manifestacje buddyjskie poparł miejscowy kler katolicki, domagając się odwołania, po wielkanocnych zamachach, kilku urzędników muzułmańskich. Podczas świąt wielkanocnych zginęło 258 osób, w tym 42 obcokrajowców.

Według agencji EFE w poniedziałek do dymisji podało się czterech muzułmańskich ministrów, czterech gubernatorów oraz wiceminister. Natomiast agencja AFP pisze o dymisjach dziewięciu wysokich przedstawicieli muzułmanów, w tym gubernatorów i ministrów należących do różnych partii.

Grupa muzułmańskich najwyższych urzędników opublikowała w poniedziałek list, w którym napisali, że "chociaż nie udowodniono żadnego przestępstwa żadnemu członkowi parlamentu, pewne elementy mają swoje szczególne interesy w mobilizowaniu ludzi do masowych wystąpień i dyskredytowania rządu". Według nich ministrowie postanowili złożyć dymisje, "aby nie doszło do chaosu i anarchii" i aby ułatwić oficjalne dochodzenie.

Biura i sklepy w poniedziałek pozostały zamknięte w pielgrzymkowym mieście Kandy, około 100 km na wschód od Kolombo, gdzie doszło do wielotysięcznych manifestacji.

W piątek buddyjski mnich i parlamentarzysta Athuraliye Ratana Thero rozpoczął strajk głodowy, żądając zwolnienia dwóch muzułmańskich gubernatorów oraz ministra handlu Rishada Bathiudeena. Po ich rezygnacji przerwał post i został zabrany na leczenie.

Reklama

Athuraliye Ratana oskarża muzułmańskich polityków o wspieranie dżihadystów, którzy 21 kwietnia dokonali samobójczych ataków na kościoły podczas mszy św. i na luksusowe hotele. Zginęło wtedy 258 osób. Według śledczych dokonały tego dwie lokalne organizacje powiązane z Państwem Islamskim - Narodowa Organizacja Monoteistyczna (National Thowheed Jamath, NTJ) i mało znane ugrupowanie Jammiyathul Millathu Ibrahim (JMI).

Oskarżenia popiera inny mnich, ekstremistycznie nastawiony Galagodaatte Gnanasara, niedawno zwolniony z więzienia na mocy prezydenckiego ułaskawienia i od dawna oskarżany o podżeganie do nienawiści wobec muzułmańskiej mniejszości na Sri Lance.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Sri Lanki kard. Malcolm Ranjith odwiedził w poniedziałek Kandy, aby wyrazić solidarność z manifestacjami. "Popieramy kampanię mnicha, ponieważ jak dotąd sprawiedliwości nie stało się zadość" - powiedział dziennikarzom.

"Kardynał Malcolm Ranjith podsyca płomienie nienawiści i komunitaryzmu" - napisał na Twitterze Mangala Samaraweera, minister finansów i rzecznik rządu.

Po wielkanocnych atakach miastami na północ od stolicy wstrząsnęły antymuzułmańskie zamieszki, podczas których doszło do zabijania muzułmanów i zniszczenia kilkuset domów, firm oraz meczetów.

"W okolicy panuje napięcie z powodu demonstracji, policja pozostaje w pogotowiu" - powiedział szef policji w Colombo.

Muzułmanie stanowią 10 proc. z 21 milionów mieszkańców Sri Lanli, która jest krajem przede wszystkim buddyjskim. Buddyści to 70 proc. ludności, 12,6 proc. to hinduiści, a chrześcijanie - 7,6 proc. W zeszłym roku w antymuzułmańskich zamieszkach na przedmieściach Kandy zginęły trzy osoby, a rannych zostało ponad 20.(PAP)

klm/ kar/