Andrzej Halicki (PO), wybrany w maju na europosła, wcześniej poseł PO należący do polskiej delegacji w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy, mówił na poniedziałkowej konferencji prasowej, że "w swoich intencjach PiS bardzo często podkreśla, że »zagrożenie ze Wschodu«, że »agresywna polityka rosyjska powinna być konfrontowana z twardym polskim stanowiskiem«".

"Tymczasem w Radzie Europy stanowisko rządu PiS jest dokładnie odmienne - prorosyjskie" - powiedział Halicki.

Inny członek delegacji polskiej w ZP RE senator PO Aleksander Pociej stwierdził, że "dwa tygodnie temu doszło do bezprecedensowego wydarzenia w Radzie Europy, gdy polski ambasador głosował za zniesieniem sankcji wobec Rosji".

Reklama

Pociej przypomniał, że po bezprawnej aneksji Krymu przez Rosję w 2014 roku, delegacja rosyjska została zawieszona w prawach głosu w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy. "Ta sytuacja trwała przez pięć lat, i w tej chwili, właśnie głosowanie polskiego ambasadora, rozumiem, że na polecenie ministra spraw zagranicznych, doprowadziło do tego, że Rosja otrzymała możliwość powrotu do Rady Europy" - powiedział senator.

Dodał, że to "kompletna zmiana osi polityki zagranicznej, która do tej pory była twardo stawiana". "Wszystkie kraje bałtyckie, Ukraina, Gruzja, która też została zaatakowana przez Rosję, oraz Armenia - wszystkie te kraje głosowały przeciwko powrotowi. Tylko Polska, która ma zbliżony wręcz identyczny interes z tymi krajami, głosowała za powrotem Rosji do Rady Europy" - powiedział Pociej.

Halicki stwierdził z kolei, że "kto szuka wrogów w świecie zachodnim, kto szuka wrogów wśród partnerów w zachodniej demokracji, wśród bliskich nam państwom, takim jak Niemcy, Francja, Hiszpania, de facto sprzyja intencjom rosyjskim, sprzyja polityce Kremla". "A dziś w praktyce mamy stanowisko rządu, które wprost mówi o likwidacji i zatrzymaniu sankcji wobec Rosji w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy" - powiedział Halicki.

"Panie prezesie Kaczyński, jak to możliwe, że w ten sposób reprezentuje Polskę rząd Prawa i Sprawiedliwości?" - z takim pytaniem zwrócił się polityk PO do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

W reakcji na stwierdzenia polityków PO Biuro Rzecznika Prasowego MSZ zapewniło w komentarzu przekazanym PAP, że "polskie stanowisko w kwestii polityki wschodniej jest jednoznaczne".

"Polska niezmiennie podkreśla, że nielegalne działania Federacji Rosyjskiej, w tym okupacja i aneksja Krymu, czynią Federację Rosyjską państwem odpowiedzialnym za zaistniały kryzys w Radzie Europy. Polska konsekwentnie wyraża także sprzeciw wobec bezprawnej aneksji Krymu i miasta Sewastopola oraz wspiera Ukrainę na forach międzynarodowych, w tym ONZ, OBWE, UE oraz w Radzie Europy" - podkreśliło MSZ.

Resort zaznaczył, że Rosja "pozostaje pełnoprawnym członkiem Rady Europy od wielu lat: nie została z niej wykluczona, a jej członkostwo nie było i nie jest zawieszone", natomiast od trzech lat "delegacja rosyjska do Zgromadzenia Parlamentarnego RE nie bierze udziału w posiedzeniach w odpowiedzi na odebranie jej prawa głosowania w Zgromadzeniu Parlamentarnym RE przez Zgromadzenie".

Podjęta w maju decyzja Komitetu Ministrów Rady Europy - zaznacza MSZ - "nie dotyczy charakteru członkostwa jakiegokolwiek państwa w Radzie Europy" i "nie skutkuje tym, że Rosja »otrzymała możliwość powrotu do Rady Europy«", bo cały czas jest członkiem tej organizacji. "Tym samym stwierdzenie że »Polska głosowała za powrotem Rosji do Rady Europy« jest niezgodne z prawdą" - napisano w komentarzu MSZ.

Resort podkreślił, że majowa decyzja Komitetu Ministrów nie dotyczy też przywrócenia prawa głosu w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy. Jak zaznaczono "przywrócenie prawa głosu jakiejkolwiek delegacji parlamentarnej w Zgromadzeniu Parlamentarnym RE znajduje się w gestii jedynie Zgromadzenia Parlamentarnego (a nie Komitetu Ministrów)".

"Nieprawidłowe jest stwierdzenie, że stanowisko Polski w związku z przyjęciem decyzji Komitetu Ministrów RE mówi o »likwidacji i zatrzymaniu sankcji wobec Rosji w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy«. Stały przedstawiciel Polski w Radzie Europy nie głosował za zniesieniem sankcji wobec Rosji" - napisano w komentarzu MSZ.

Jak podkreślono decyzja Komitetu Ministrów "przyjęta przez stałych przedstawicieli w Radzie Europy dotyczy działań na rzecz zapewnienia poszanowania statutowych praw i obowiązków, standardów, podstawowych zasad i wartości przez państwa członkowskie Rady Europy" i "podkreśla ona, że: każde państwo członkowskie RE ma prawo uczestnictwa na równych zasadach w obu statutowych organach RE, tj. Komitecie Ministrów (KM) oraz Zgromadzeniu Parlamentarnym RE (ZP RE) aż do chwili uruchomienia art. 7, 8 lub 9 Statutu (zawieszenie, wyrzucenie z organizacji); wszystkie państwa członkowskie są zobowiązane do płacenia składek do budżetu ogólnego RE; KM powitałby z zadowoleniem udział wszystkich państw członkowskich RE w czerwcowej sesji ZP RE, podczas której nastąpi wybór nowego Sekretarza Generalnego". Resort dodał, że "KM przychylnie odniósł się także do intensyfikacji kontaktów między KM a ZP RE oraz wskazał na potrzebę dalszych działań na rzecz synergii pomiędzy obu organami".

W komunikacie MSZ zaznaczono, że w głosowaniu nad decyzją Komitetu Ministrów, "która nie jest równoznaczna z przywróceniem prawa głosu Federacji Rosyjskiej na forum Zgromadzenia Parlamentarnego, Polska zajęła stanowisko wspólnie z 38 państwami opowiadającymi się za jej przyjęciem".

Podkreślono też, że "Polska aktywnie popierała merytoryczne argumenty podnoszone przez Ukrainę oraz wskazywała na potrzebę pełnego respektowania przez Rosję wymogu wpuszczenia na swoje terytorium, a także inne kontrolowane przez siebie obszary, przedstawicieli Rady Europy, w tym zwłaszcza Komisarz Praw Człowieka i ciał monitoringowych, oraz rzetelnego i sprawnego wykonywania wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka".

"W świetle powyższego nie nastąpiła jakakolwiek czy »kompletna zmiana osi polityki zagranicznej« Polski. (...) Polska podtrzymuje, że przywrócenie Federacji Rosyjskiej prawa głosu na forum Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy powinno nastąpić jedynie wtedy, gdy przesłanki leżące u podstaw stanowiska Zgromadzenia Parlamentarnego RE z 2014 i 2015 r., stwierdzającego zawieszenie prawa głosu Federacji Rosyjskiej, przestaną istnieć" - podkreślono.

Przedstawiciele MSZ zwrócili uwagę, że "o przywróceniu prawa głosu w Zgromadzeniu Parlamentarnym RE będą decydować jedynie delegacje parlamentów narodowych państw członkowskich RE". "Zdaniem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP przesłanki leżące u podstaw zawieszenia prawa głosu Federacji Rosyjskiej w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy nadal istnieją" - czytamy w komentarzu MSZ.

>>> Czytaj też: Słabnąca Rosja stanie się satelitą Chin? Cztery prognozy na 2030 rok [RAPORT]