Johnson powiedział to w przemówieniu programowym rozpoczynającym jego kampanię na rzecz przejęcia stanowisk przewodniczącego Partii Konserwatywnej i premiera Wielkiej Brytanii po ustępującej Theresie May.

54-letni charyzmatyczny polityk jest uznawany za zdecydowanego faworyta do przejęcia kluczy do Downing Street, ale wśród jego głównych rywali wymienia się m.in. obecnego szefa dyplomacji Jeremy'ego Hunta, ministra środowiska Michaela Gove'a oraz byłego ministra ds. brexitu Dominica Raaba.

"Obie partie mierzą się z realnym, egzystencjalnym zagrożeniem, jeśli nie domkniemy tego tematu. Myślę, że ostatecznie dojrzałość i poczucie obowiązku zwycięży" - mówił w środę Johnson, dodając, że przeciwnikom opuszczenia Wspólnoty będzie "bardzo ciężko blokować zrealizowanie woli ludu" wyrażonej w referendum z 2016 roku.

Reklama

Były szef MSZ jest zwolennikiem opuszczenia UE w obecnie wypracowanym terminie 31 października, nawet jeśli będzie to wymagało wyjścia bez porozumienia z Brukselą ws. przyszłych relacji. Jak argumentował, "opóźnienie oznacza porażkę - i oznacza (rząd) Corbyna", wskazując na lidera opozycyjnej Partii Pracy.

Przedstawiając się jako reformator, który może zjednoczyć podzieloną i wewnętrznie skłóconą partię, Johnson odwoływał się m.in. do ośmiu lat swoich rządów w londyńskim ratuszu i podkreślił, że był w stanie dwukrotnie pokonać kandydatów laburzystów, którzy zazwyczaj triumfują w stolicy.

Jednocześnie zapowiedział, że po ewentualnym wyborze na stanowisko broniłby "wolnorynkowego kapitalizmu", choć zaznaczył także konieczność utrzymania lub zwiększenia wydatków na sektor publiczny, w tym w szczególności na publiczną służbę zdrowia (NHS) i policję.

Polityk bronił też swoich kontrowersyjnych wypowiedzi - w tym tych, gdy porównał muzułmańskie kobiety noszące burkę do skrzynek pocztowych - mówiąc, że "jednym z powodów, dla których opinia publiczna czuje się odizolowana od nas jest to, że zbyt często wytłumiamy i maskujemy swoje wypowiedzi (...) w biurokratyczne frazesy, kiedy oni chcą usłyszeć to, co naprawdę uważamy".

Dziennikarze dopytywali Johnsona o jego doświadczenie z narkotykami po tym, jak wyszło na jaw, że - podobnie jak jeden z jego głównych rywali Michael Gove - w przeszłości prawdopodobnie zażył kokainę, a także kwestionowali jego charakter i styl pracy, wskazując na krytyczne komentarze jego byłych współpracowników.

O przywództwo Partii Konserwatywnej ubiega się 10 osób. W trakcie głosowań 313 konserwatywnych posłów do Izby Gmin zostaną wyeliminowani wszyscy kandydaci z wyjątkiem dwóch. O tym, który z nich ostatecznie zwycięży, zadecyduje listowne głosowanie wszystkich 160 tys. członków partii.

Pierwszą serię głosowań w klubie parlamentarnym zaplanowano na czwartek, a kolejne trzy odbędą się 18, 19 i 20 czerwca. 18 czerwca odbędzie się także transmitowana przez telewizję BBC debata między kandydatami, którzy wciąż będą pozostawali w grze o przywództwo.

>>> Czytaj też: Kto zastąpi Theresę May? Brytyjskie media są pozbawione entuzjazmu