Na wspólnej konferencji z japońskim premierem Rowhani powiedział, że Teheran i Tokio sprzeciwiają się broni nuklearnej i Iran nie wycofa się z porozumienia nuklearnego, zawartego ze światowymi mocarstwami w 2015 roku.

"Iran pozostanie zaangażowany w porozumienie, które jest ważne dla bezpieczeństwa regionu i świata. Iran nigdy nie zainicjuje wojny, ale odpowie w miażdżący sposób na każdy atak" - oświadczył Rowhani.

Prezydent Iranu poinformował również, że Japonia chce nadal kupować irańską ropę mimo sankcji nałożonych na Teheran przez Stany Zjednoczone. Podkreślił, że zdaje sobie sprawę z faktu, iż Japonia jest bliskim sojusznikiem USA, które bardzo mocno naciskają na Tokio w kwestii rezygnacji w irańskich paliw.

Reklama

Shinzo Abe jest pierwszym japońskim przywódcą, który odwiedza Iran od czasu rewolucji islamskiej w 1979 r. Celem jego wizyty w Teheranie jest m.in. podjęcie próby zmniejszenia napięcia na linii USA - Iran, powstałego po wycofaniu się w maju ubiegłego roku Stanów Zjednoczonych z umowy nuklearnej.

"W świetle rosnących napięć na Bliskim Wschodzie (...) Japonia ma nadzieję zrobić wszystko, co w jej mocy, aby w regionie tym panowały pokój i stabilność" - mówił Abe. "Istnieje możliwość przypadkowego konfliktu, w związku z tym za wszelką cenę należy zapobiec takiemu scenariuszowi" - dodał japoński premier, oceniając, że napięte relacje między USA i Iranem wymagają "większej cierpliwości" w podejściu.

Abe podkreślił także, iż Teheran powinien odgrywać konstruktywną rolę w regionie. "W obliczu rosnącego napięcia ważne jest, aby Iran odegrał konstruktywną rolę we wzmacnianiu pokoju i stabilności na Bliskim Wschodzie, aby region ten nie był destabilizowany i nie doszło tam do kolejnych lub przypadkowych starć" - mówił szef rządu Japonii.

W czwartek Abe spotka się z duchowo-politycznym przywódcą Iranu ajatollahem Alim Chameneim.

>>> Czytaj też: Bruno Lete z GMF: Zwiększenie amerykańskiej obecności ma znaczenie polityczne