Była to odpowiedź na pytanie, czy wciąż możliwy jest scenariusz ataku na Iran. "Zignorowanie tych limitów byłoby bardzo poważnym błędem Iranu" - oświadczył doradca Białego Domu na konferencji prasowej po spotkaniu w Jerozolimie z rosyjskim sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Rosji Nikołajem Patruszewem oraz szefem izraelskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Meirem Ben-Szabbatem.

17 czerwca Iran zapowiedział, że w ciągu dziesięciu dni Iran przekroczy limity zapasów nisko wzbogaconego uranu ustalone w układzie nuklearnym z 2015 r. Z porozumienia tego USA wycofały się w maju 2018 r.

Bolton we wtorek podkreślił ponadto, że Iran musi zaprzestać dążeń do opracowania broni nuklearnej. Wyraził zdanie, że wywieranie silnej presji przez Waszyngton na Teheran doprowadzi Iran do przystąpienia do rozmów z USA. "Albo to zrozumieją, albo (...) będziemy po prostu dalej wzmagać kampanię maksymalnej presji - mówił. - Sądzę, że to połączenie sankcji i innego rodzaju presji sprawi, że Iran zasiądzie do stołu".

Reklama

Już wcześniej we wtorek, dzień po nałożeniu przez Stany Zjednoczone kolejnego pakietu sankcji na Teheran, Bolton zapewniał, że USA nadal chcą rozmawiać z Iranem. Prezydent Trump "zostawił otwarte drzwi na prawdziwe negocjacje (...). Jedyne, co Iran powinien zrobić, to wejść przez te otwarte drzwi" - mówił.Tego samego dnia prezydent Iranu Hasan Rowhani nazwał nowe sankcje "oburzającymi i idiotycznymi", dodając, że jego zdaniem Biały Dom jest dotknięty "umysłowym opóźnieniem". Jego zdaniem słowa, że USA są gotowe na rozmowy z Iranem to kłamstwa. Irańskie MSZ z kolei oświadczyło we wtorek, że trwale zamykają one "ścieżkę dyplomacji" między Waszyngtonem i Teheranem.

Wprowadzone w poniedziałek przez Trumpa restrykcje objęły m.in. najwyższego duchowo-politycznego przywódcę tego kraju ajatollaha Alego Chameneia, jego współpracowników i ośmiu dowódców irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Miała być to reakcja na "serię agresywnych zachowań ze strony irańskiego reżimu w ostatnich tygodniach, w tym zniszczenie amerykańskiego drona" z 20 czerwca.

Do wzrostu napięć między Waszyngtonem i Teheranem w ostatnich tygodniach przyczyniły się zwłaszcza atak z 13 czerwca na dwa tankowce w Zatoce Omańskiej oraz zestrzelenie amerykańskiego drona 20 czerwca.

W obu przypadkach USA winę przypisują Iranowi. Ten kategorycznie odrzuca oskarżenia o zaatakowanie tankowców, a w przypadku drona twierdzi, że zestrzelił ten bezzałogowy samolot, bo ten wtargnął w jego przestrzeń powietrzną. USA przekonują, że do zestrzelenia doszło w międzynarodowej przestrzeni powietrznej.

Na konferencji z Boltonem w Jerozolimie Patruszew powiedział, że Rosja dysponuje informacjami wywiadu wojskowego pokazującymi, że zestrzelony dron USA znajdował się w irańskiej przestrzeni powietrznej, a prezentowane przez Amerykanów dowody, że to Iran stał za niedawnymi atakami na tankowce w Zatoce Omańskiej, są "słabe jakościowo i nieprofesjonalne".

>>> Czytaj też: "WSJ": Europejska nieśmiałość sprawia, że Iran liczy na "przeczekanie" kadencji Trumpa