„Zawsze reaguję na pytania dotyczące demonstracji, także tej ostatniej, dwoma zdaniami. Przede wszystkim w demokratycznym, wolnym społeczeństwie każdy ma prawo do demonstracji. Po drugie w demokratycznym, wolnym społeczeństwie rządy zmieniają się w wolnych wyborach, a nie poprzez demonstracje” – mówił Zeman w trakcie wizyty w kraju Wysoczyna.

Prezydent stwierdził także, że jeżeli ludzie nie są zadowoleni z rządu, mogą demonstrować, ale jeżeli kolejne wybory niczego nie zmienią, to będą mieć pecha.

Prezydent odniósł się w ten sposób do niedzielnej, najliczniejszej od upadku komunizmu w 1989 r., demonstracji antyrządowej na wzgórzu Letna w Pradze, w której uczestniczyło według różnych źródeł od 200 do 283 tys. osób. Protestujący domagali się dymisji premiera i minister sprawiedliwości Marie Beneszovej oraz gwarancji dla niezależności wymiaru sprawiedliwości.

Reklama

Protesty, których kulminacją była demonstracja w niedzielę, rozpoczęły się w połowie kwietnia br., gdy policja po przeprowadzonym postępowaniu w sprawie nadużyć przy pobieraniu dotacji przez firmy należące do Babisza zawnioskowała do prokuratury o postawienie zarzutów premierowi. Następnego dnia Babisz wymienił ministra sprawiedliwości.

W czerwcu media opublikowały wstępną wersję audytu Komisji Europejskiej, mającą dowodzić, że Babisz ma konflikt interesów - jest premierem i jednocześnie może wpływać na funkcjonowanie swoich firm, które wraz z objęciem urzędu przekazał w zarządzanie funduszom powierniczym. Dla części protestujących dodatkowym argumentem jest fakt figurowania nazwiska premiera w spisie współpracowników komunistycznej służby bezpieczeństwa Czechosłowacji, StB.

Agencja CTK zwróciła uwagę, że w środę w Izbie Poselskiej parlamentu odbędzie się debata i głosowanie nad wotum zaufania dla gabinetu Babisza. Opozycji brakuje głosów, by odwołać rząd – napisała CTK.

>>> Czytaj też: Niemieckie media: Czesi lepiej rozumieją demokrację niż ich premier