"Zarzuty wobec czeskiego premiera wymagają jeszcze wyjaśnienia przez wymiar sprawiedliwości. Ale samo uzasadnione podejrzenie, iż mógł się dopuścić milionowych oszustw, jest na tyle ciężkie, że Babisz powinien zrezygnować z wszystkich funkcji publicznych do momentu rozwiązania sprawy. Wymaga tego przyzwoitość, szacunek dla wymiaru sprawiedliwości i obywateli" - uważa "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

W niedzielę około 258 tys. osób demonstrowało w Pradze domagając się dymisji premiera. Organizatorzy z inicjatywy „Milion chwil dla demokracji” powołują się na wstępną wersję audytu Komisji Europejskiej, mającą dowodzić, że Babisz uwikłany jest w konflikt interesów - jest premierem i jednocześnie może wpływać na funkcjonowanie swoich firm, które wraz z objęciem urzędu przekazał w zarządzanie funduszom powierniczym. W ocenie agencji CTK niedzielna demonstracja antyrządowa była największym zgromadzeniem w kraju od upadku komunizmu w 1989 r.

"Jeśli jest faktycznie niewinny, to mógłby później wrócić - ma do tego środki. Poważne wątpliwości co do jego osobistej uczciwości towarzyszą Babiszowi od początku politycznej kariery. Mimo to został wybrany" - przypomina konserwatywny dziennik. Zastrzega, że nie tylko w Czechach "wyborcy są gotowi wybaczać ludziom jego pokroju każdą plamę na honorze", dodając, że fakt ten pozostaje wciąż nierozwiązaną zagadką.

Reklama

"Jej rozwikłanie mogłoby pomóc zahamować falę populizmu na Zachodzie. Tymczasem masowe protesty w Pradze pokazują, że wielu Czechów rozumie demokrację lepiej niż człowiek na czele ich rządu" - puentuje "FAZ".

>>> Czytaj też: Ćwierć miliona ludzi dla demokracji. Ogromne protesty w Czechach