Indyjscy oficerowie mają przede wszystkim opuścić grupy dyskusyjne na popularnym w Indiach komunikatorze internetowym WhatsApp. Mogą należeć jedynie do grup, których członkami są inni, łatwi do zweryfikowania wojskowi. Na grupach „oficerskich” mogą pisać tylko w ogólnych sprawach, niezwiązanych z obronnością.

Armia obawia się, że oficerowie mogą wejść w kontakt z obcymi służbami, które w ten sposób pozyskują informacje o jednostkach i kluczowych dowódcach. W czerwcu br. indyjskie służby wywiadowcze oraz policja stanu Uttar Pradeś wykryły tzw. boty (programy wykonujące zautomatyzowane zadania), które miały zbierać informacje. Znaleziono również dowody na próbę włamania na konta internetowe ok. stu wysoko postawionych urzędników wysokiego szczebla i wysokich rangą wojskowych.

W styczniu br. kontrwywiad odkrył, że jeden z żołnierzy wojsk zmechanizowanych przekazywał wrażliwe informacje przez czat na Facebooku. Niejaka „Anika Chopra”, z którą od miesięcy rozmawiał, okazała się funkcjonariuszem pakistańskiego wywiadu. W lutym 2017 r. kapitan sił powietrznych w podobnych okolicznościach przekazywał tajne informacje w mediach społecznościowych. Media podają, że pakistański szpieg mógł dotrzeć w ten sposób do 50 żołnierzy.

Reklama

„To są środki zapobiegawcze zgodne z wojskowymi wytycznymi, które armia regularnie wprowadza w życie” - powiedział dziennikowi „The Indian Express” anonimowy oficer o rozporządzeniu, które weszło w życie w czerwcu br. i dopiero teraz przedostało się do mediów.

„To jest wymóg ochrony w nowych czasach i nie ma nic wspólnego z cenzurą” - zaręcza oficer. Jednak cześć wojskowych uważa, że nowe regulacje mają zdusić w zarodku wewnętrzną krytykę. „Dowództwo uważa, że niezadowolenie jest podsycane przez weteranów armii. Emerytowani oficerowie są zawsze najbardziej otwarci w takich grupach” - podkreśla.

W ostatnich latach kilku żołnierzy stacjonujących na granicy z Pakistanem opowiadało w mediach społecznościowych o warunkach, w jakich muszą służyć, narzekając na braki w wyposażeniu.

„Otrzymaliśmy zalecenie, że nasi żołnierze powinni unikać mediów społecznościowych. Ale czy można odmówić żołnierzowi smartfona? Czy można odmówić mu posiadania komórki w domu albo jego rodzinie?” - mówił agencji IANS we wrześniu 2018 r. szef armii gen. Bipin Rawat.

„Media społecznościowe są obecne w naszym życiu i nie odejdą. Żołnierze będą z nich korzystać. Nasi przeciwnicy używają ich jako broni psychologicznej. Musimy wykorzystać je do naszych celów” - podkreślał generał, który przyznaje, że nie używa komórek.

Nowe ograniczenia obejmują również rodziny wojskowych - ich cywilni członkowie nie powinni pisać o szczegółach pracy i lokalizacji swoich bliskich służących w armii.

>>> Czytaj też: Jak zmieni się obraz miast i gospodarek UE? Największy wpływ będzie miała sieć 5G i internet rzeczy