Demonstranci urządzili „pogrzeb kariery” szefowej władz Hongkongu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 lipca 2019, 11:28
Demokratyczni działacze przeszli w piątek ulicami Hongkongu, niosąc trumnę ze zdjęciem szefowej lokalnych władz Carrie Lam, co miało symbolizować koniec jej kariery politycznej. Była to kolejna demonstracja przeciw nowelizacji prawa ekstradycyjnego.

Piątkowy Lam urządzono z okazji miesięcznicy brutalnych starć z 12 czerwca pomiędzy policją a tysiącami przeciwników nowelizacji. Funkcjonariusze użyli wtedy , armatek wodnych, gumowych kul i pałek; rannych zostało co najmniej 81 osób.Pod presją największych demonstracji politycznych w od przyłączenia go do w 1997 roku lokalne władze bezterminowo zawiesiły prace nad popieraną przez Pekin nowelizacją prawa ekstradycyjnego, która umożliwiłaby m.in. przekazywanie podejrzanych władzom Chin kontynentalnych. Lam oświadczyła później, że projekt „jest martwy”, ale nie wycofała go całkowicie.

W piątkowej demonstracji wzięło udział kilkunastu działaczy opozycyjnej partii Liga Socjaldemokratów. Ich zdaniem do w ogóle by nie doszło, gdyby Lam posłuchała głosów sprzeciwu, wycofała projekt i podała się do dymisji.

Według działaczy niesiona przez nich trumna symbolizuje, że wbrew słowom Lam projekt nowelizacji prawa ekstradycyjnego może wcale nie być martwy, natomiast jej kariera polityczna z pewnością się skończyła – podała publiczna rozgłośnia RTHK.

Tymczasem Cywilny Front Praw Człowieka (CHRF), który zorganizował od początku czerwca trzy wielkie marsze przeciwko nowelizacji, ogłosił w piątek, że planuje kolejną masową demonstrację przed budynkami rządowymi 21 lipca. W jednym z tych marszów w czerwcu przeszły według Frontu prawie dwa miliony osób, czyli mniej więcej jeden na czterech Hongkończyków.

CHRF domaga się śledztwa w sprawie brutalności policji w czasie starć z 12 czerwca, wycofania terminu „zamieszki” na określenie tych zajść, uwolnienia aresztowanych, wycofania projektu nowelizacji przepisów ekstradycyjnych oraz powszechnych wyborów szefa administracji miasta. Jeden z przywódców Frontu Jimmy Sham powiedział, że Lam, która nie została wybrana przez Hongkończyków, nie kieruje się ich interesem.

Zawieszony projekt miał umożliwić przekazywanie podejrzanych z Hongkongu do krajów i regionów, z którym nie ma on podpisanych umów ekstradycyjnych, w tym do Chin kontynentalnych. Wielu Hongkończyków sądzi, że zagroziłoby to praworządności, na której opiera się pozycja ich miasta jako światowego centrum finansowego.

Administracja Hongkongu utrzymuje, że nowelizacja przepisów ekstradycyjnych jest konieczna, aby uniemożliwić zbiegłym kryminalistom ukrywanie się w regionie. Wiele osób odbiera jednak ten projekt jako kolejny przejaw ograniczania autonomii Hongkongu oraz nasilenia ingerencji rządu centralnego w wewnętrzne sprawy tego specjalnego regionu administracyjnego ChRL.

>>> Czytaj też: Viktor Orban: Trzeba skończyć z unijnymi dotacjami dla proimigracyjnych NGOsów

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj