Tajwan zareagował na ostre słowa Chin

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 lipca 2019, 10:55
Taipei, Tajwan
Taipei, Tajwan/ShutterStock
Tajwańska rządowa rada ds. Chin kontynentalnych wezwała w środę władze w Pekinie, aby wyrzekły się możliwości użycia siły przeciwko wyspie. Wcześniej tego dnia chiński resort obrony wyraził gotowość do wojny, jeśli ktokolwiek spróbuje oderwać Tajwan od Chin.

Rada oceniła w komunikacie, że „prowokacyjne działania” Chin szkodzą pokojowi w Cieśninie Tajwańskiej oraz zaburzają porządek regionalny. Wezwała również Pekin do zachowania rozwagi w związku z kryzysem politycznym w Hongkongu.

Kilka godzin wcześniej chiński resort obrony opublikował białą księgę, w której przeciwstawianie się siłom separatystycznym na Tajwanie określono jako jeden z priorytetów dla chińskich sił zbrojnych. Rzecznik ministerstwa Wu Qian zapewnił, że Pekin będzie dążył do pokojowego zjednoczenia wyspy z kontynentem, ale nie wykluczył możliwości użycia siły w przypadku próby uzyskania przez nią niepodległości.

„Jeśli ktokolwiek odważy się oderwać Tajwan od Chin, chińska armia z całą pewnością będzie gotowa, by pójść na wojnę i stanowczo bronić jedności, suwerenności i integralności terytorialnej kraju” - powiedział Wu.

W białej księdze zarzucono Stanom Zjednoczonym, że zwiększają wydatki na wojsko i sprzedają broń Tajwanowi, szkodząc „globalnej stabilności strategicznej”. Siły niepodległościowe na Tajwanie uznano za największe zagrożenie dla pokoju i stabilności w Cieśninie Tajwańskiej.

Pekin uważa rządzony demokratycznie Tajwan za zbuntowaną prowincję „jednych Chin” i nigdy nie wykluczył możliwości siłowego przejęcia nad nim kontroli. USA, podobnie jak większość krajów świata, nie mają formalnych relacji z Tajwanem, ale uznawane są za jego największego sprzymierzeńca i sprzedają mu uzbrojenie.

W lipcu Pentagon poinformował, że Departament Stanu USA wyraził zgodę na sprzedaż Tajwanowi uzbrojenia o wartości 2,2 mld dolarów, w tym czołgów typu M1A2T Abrams i pocisków przeciwlotniczych Stinger. Wywołało to gniewną reakcję Pekinu, a chińskie MSZ zapowiedziało sankcje przeciwko amerykańskim firmom związanym z transakcją.

Hongkongiem od ponad miesiąca wstrząsają masowe protesty przeciwko lokalnej administracji oraz zgłoszonemu przez nią projektowi nowelizacji prawa ekstradycyjnego, która umożliwiłaby m.in. przekazywanie podejrzanych do Chin kontynentalnych. Władze Tajwanu, w tym prezydent wyspy Caj Ing-wen, deklarowały poparcie dla protestujących w Hongkongu.

>> Czytaj też: Chiny: Jesteśmy gotowi do wojny, jeśli ktokolwiek spróbuje oderwać od nas Tajwan

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj