„Popuść linkę, jeszcze, jeszcze trochę” - szepcze Mahesh Kumar synowi do ucha. Zebrana rodzina na płaskim dachu w starej części Dżajpuru zgodnie zadziera głowy, wpatrując się w niebo. Na pobliskich dachach zaraz pojawiają się sąsiedzi. Wszyscy zakrywają oczy rękoma. Zima w Dżajpurze jest słoneczna. Na niebie śmigają pojedyncze latawce.

„W lewo, ciągnij, tnij” - wyrzuca z siebie Mahesh, niemal wyrywając synowi linkę z rąk. Latawiec rywala spada i dzieci rzucają się biegiem w tamtą stronę. „Kiedy myślę o Dżajpurze, widzę niebo w święto Makar Sankranti. Całe niebo przesłonięte jest latawcami” - uśmiecha się, a zebrani sąsiedzi przytakują.

Na początku lipca Dżajpur trafił na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Wcześniej na liście był już ufortyfikowany pałac w pobliskim Amerze, skąd przeniesiono stolicę księstwa do Dżajpuru oraz Dźantar Mantar, obserwatorium astronomiczne z początku XVIII w.

Reklama

Miasto i obserwatorium wybudował Sawai Jai Singh II, który odziedziczył piękny ufortyfikowany pałac w Amerze, ale za to pustki w książęcej kasie. Maharadża uważał, że w sztuce militarnej nie wystarcza odwaga słynnych radżputów, ale taktyka i nowoczesne wyposażenie.

Dzięki sprytnym sojuszom oraz wprowadzeniu do swojej armii artylerii i muszkietów, wygrywał kolejne batalie i powiększał włości. Wiele lat później zastosowanie i rozwój rodzimej, indyjskiej broni palnej zablokowali Brytyjczycy. Według historyków ta decyzja walnie przyczyniła się do ich zwycięstwa nad indyjskimi księstwami.

Największym osiągnięciem maharadży Sawaia Jai Singha II był jednak Dżajpur. Do jego budowy został zatrudniony bengalski architekt Vidyadhara Bhattacharya. Przy projektowaniu miasta zastosowano siatkę szerokich na ok. 30 metrów alej, zgodną z zasadami tradycyjnego systemu architektury hinduskiej.

Miasto rozbudowywali kolejni władcy, w tym Sawai Pratap Singh, który wybudował Pałac Wiatrów przy głównej alei. Dżajpur, czyli zwycięskie miasto, zyskało różowe mury dopiero w drugiej połowie XIX w. podczas wizyty księcia Walii Alberta Edwarda, który później wstąpił na brytyjski tron.

„Miasto dawało schronienie kupcom, a maharadżowie stali się patronami artystów. Zwłaszcza muzyków i rzemieślników” - zauważa Mahesh, który sprzedaje dywany i rękodzieło. „Dlatego w Radżastanie kwitła kultura, tak przetrwał np. teatr marionetek kathputli” - tłumaczy PAP Puran Bhat, założyciel nagradzanego na świecie teatru marionetek.

„Radżastan stał się żyznym miejscem dla kultury, nie tylko tej dworskiej, dla tańca kathak, ale również wioskowej, z której wywodzi się kathputli” - opowiada, dodając, że muzyka ludowa, którą wykorzystuje się w teatrze, jest wciąż żywa w wioskach regionu.

W Dżajpurze co roku odbywają się festiwale muzyki folkowej i najważniejszy festiwal literacki w Indiach. Miasto leży w popularnym wśród zagranicznych turystów tzw. złotym trójkącie między Delhi i Agrą.

„Ale to nie oznacza, że Dżajpur jest tylko muzeum dla turystów. To miasto jest nowoczesne, ma świetne szkoły i rozwija metro” - tłumaczy PAP student miejscowej politechniki Amit Arora. „W końcu postęp był wizytówką założyciela miasta” - dodaje.

Jednak gwałtowny rozwój miasta i ogromne korki zagrażają starym alejom. W Dżajpurze, tak jak za czasów Jai Singha II w Amerze, zaczyna brakować też wody.

„Czasami trzeba ten postęp trochę temperować” - zauważa Mahesh Kumar, pokazując długą linkę przyniesioną przez kolegów syna, którzy pobiegli za strąconym w bitwie latawcem. „To jest nylonowa mandża, linka produkcji chińskiej. Potrafi podciąć człowiekowi gardło” - dodaje wyraźnie zdenerwowany. Podczas święta latawców w styczniu br. ponad 300 osób zgłosiło się do szpitala z ranami ciętymi.

„Tradycyjna linka zrobiona z włókien jest całkiem bezpieczna. Zmiany muszą być zawsze robione z głową” - kończy.

Z Dżajpuru Paweł Skawiński

>>> Czytaj też:Autostrada z Hamburga do Szanghaju? Gigantyczna inwestycja pozwoli Chinom na obejście szlaków morskich