W rozmowie z dziennikarzami Lam wyraziła nadzieję, że niedzielny protest przeciwko jej administracji, który przebiegł tym razem bez starć demonstrantów z policją, będzie początkiem drogi do porozumienia pomiędzy władzami a członkami wszystkich grup społecznych w regionie.

Mimo burzowej pogody na ulice wyszło w niedzielę co najmniej 1,7 mln osób – podał organizator demonstracji, Obywatelski Front Praw Człowieka (CHRF). Demonstranci domagali się wycofania projektu nowelizacji prawa ekstradycyjnego, który przewiduje możliwość odsyłania podejrzanych do Chin kontynentalnych, a także niezależnego śledztwa w sprawie działań policji, uwolnienia osób zatrzymanych w związku z protestami i demokratycznych wyborów władz regionu.

Lam powtórzyła we wtorek, że projekt nowelizacji prawa ekstradycyjnego „jest martwy” i „nie ma planu jego ożywienia, zwłaszcza wobec obaw społeczeństwa”. Po raz kolejny nie odpowiedziała jednak na pytanie, dlaczego w takim razie nie chce wycofać go z parlamentu, czego domagają się demonstranci.

Reklama

Szefowa administracji potwierdziła natomiast, że Niezależna Policyjna Komisja Skarg (IPCC) w Hongkongu będzie zabiegać o pomoc zagranicznych ekspertów przy badaniu zażaleń na działania policji podczas protestów. Odrzuciła jednak żądania przeprowadzenia niezależnego dochodzenia w sprawie całego kryzysu związanego z projektem ustawy.

IPCC nie jest wydziałem hongkońskiej policji, ale organem cywilnym, odpowiadającym bezpośrednio przed szefową administracji regionu. Jego szef Anthony Neoh ocenił niedawno, że trwający kryzys można zażegnać tylko poprzez „rozwiązanie polityczne”, i zasugerował, że Lam powinna wycofać kontrowersyjny projekt. Skoro jest on martwy, to zasługuje na „właściwy pochówek” - powiedział, cytowany przez dziennik „South China Morning Post”.

Zapowiedzi Lam w sprawie „platformy dialogu” ze społeczeństwem spotkały się z ostrą krytyką opozycji. Przedstawiciel CHRF Wong Yok-mo ocenił, że szefowa władz powinna przestać zmieniać temat i zamiast tego odnieść się do kluczowych żądań protestujących.

„Ona dobrze wie, że nie może nas dalej oszukiwać. Stale sięga po te same sztuczki. Oceniamy tę platformę jako pułapkę, ponieważ Carrie Lam ma bardzo złą historię. Składała wiele obietnic, ale żadnej z nich nie spełniła” - powiedział Wong. Wytknął jej również, że konsekwentnie odmawia odpowiedzi na pytania dziennikarzy.

„Jeśli utworzona zostanie taka platforma, będzie robiła to samo? Będzie próbowała blefować i unikała odpowiedzi na pytania?” - pytał Wong, cytowany przez publiczną stację RTHK.

„Hongkong potrzebuje demokratycznych wyborów, aby obywatele mogli wybrać szefa administracji, który będzie w stanie reprezentować ludzi i słuchać ich głosu” - dodał przedstawiciel CHRF.

>>> Czytaj też: "New York Times": Państwo Islamskie znów rośnie w siłę