Decyzja Sądu UE anulująca zgodę Komisji Europejskiej na większe wykorzystanie przez Gazprom gazociągu OPAL, to "miła niespodzianka" - ocenił we wtorek dyrektor wykonawczy ukraińskiego państwowego koncernu paliwowego Naftohaz Jurij Witrenko.

"Decyzja Sądu UE o bezprawności zdjęcia ograniczeń na wykorzystanie gazociągu OPAL, który jest przedłużeniem Nord Streamu, jest miłą niespodzianką" - napisał Witrenko na Facebooku.

Dodał, że może to oznaczać zmianę stosunku Europy do rosyjskiego koncernu: "Mam nadzieję, że wszystko to jest sygnałem stopniowej zmiany stosunku Europy do Gazpromu i wykorzystania przez Rosję gazu w charakterze instrumentu politycznego wpływu".

Z kolei Firma Gazprom Export, spółka córka rosyjskiego koncernu Gazprom, oświadczyła we wtorek, komentując wyrok Sądu UE anulujący zgodę Komisji Europejskiej na większe wykorzystanie przez Gazprom gazociągu OPAL, że analizuje konsekwencje tej decyzji.

"Analizujemy prawne i komercyjne konsekwencje tej decyzji" - przekazano agencji TASS w firmie.

Podkreślono też, że operator gazociągu OPAL - Opal Gastransport GmbH - "przyjął do wiadomości decyzję Sądu UE" i przeanalizuje jego uzasadnienie. Dodano, że firma nie była stroną sprawy, ponieważ Polska zaskarżyła decyzję Komisji Europejskiej.

Sąd UE zakwestionował we wtorek decyzję Komisji Europejskiej z 2016 roku w sprawie wykorzystania gazociągu OPAL, czyli lądowej odnogi gazociągu Nord Stream. Decyzja Sądu jest zgodna z pozwem, który przeciwko decyzji KE składał polski rząd i spółka PGNiG.

W 2016 roku Komisja zgodziła się na rozszerzenie jego wykorzystywania przez rosyjski koncern Gazprom, który dotąd miał prawo do wykorzystania połowy mocy gazociągu. Polska sprzeciwiła się takiemu rozszerzeniu, argumentując, że postanowienie KE jest niekorzystne dla jej bezpieczeństwa energetycznego.

>>> Czytaj też: Premier: koniec monopolu Gazpromu i Niemiec na użycie rurociągu OPAL