Carrie Lam zapowiada dialog z Hongkończykami. Cztery postulaty nadal "wiszą"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 września 2019, 09:49
Protesty w Hongkongu. Na plakacie zdjęcie szefowej władz, Carrie Lam, z apelem "Carrie Lam, ustąp!"
Protesty w Hongkongu. Na plakacie zdjęcie szefowej władz, Carrie Lam, z apelem "Carrie Lam, ustąp!" /ShutterStock
Szefowa administracji Hongkongu Carrie Lam ogłosiła we wtorek, że pierwsza sesja dialogu pomiędzy jej rządem a mieszkańcami miasta odbędzie się w przyszłym tygodniu. Jest to jeden z kroków, jakie zapowiadała wcześniej, by rozładować niezadowolenie społeczne.

W Hongkongu od ponad trzech miesięcy niemal bez przerwy trwają prodemokratyczne protesty. Większość osób demonstruje pokojowo, ale coraz częściej dochodzi również do brutalnych starć pomiędzy radykalnymi grupami protestujących a policją.

Szefowa władz zapowiadała wcześniej, że ona i jej urzędnicy podejmą bezpośredni dialog ze społeczeństwem. Pierwsza sesja tego dialogu z udziałem 200 osób ma się odbyć w przyszłym tygodniu – ogłosiła we wtorek, zapewniając, że nie jest to „jednorazowa sztuczka”.

Jeśli zgłoszeń będzie więcej, uczestnicy zostaną wybrani metodą losowania; sesja nie będzie miała żadnego tematu przewodniego, więc każdy będzie mógł swobodnie wyrażać opinie – powiedziała szefowa hongkońskich władz.

Wyraziła również rozczarowanie z powodu decyzji agencji Moody’s, która zmieniła w poniedziałek perspektywę ratingu kredytowego Hongkongu na negatywną. Wcześniej rating regionu i jego perspektywę obniżyła agencja Fitch.

Lam obiecała niedawno, że wycofa kontrowersyjny projekt zmian prawa, który był bezpośrednią przyczyną trwającego kryzysu. Nie przychyliła się jednak do żadnego z pozostałych czterech postulatów demonstrantów, a protesty trwają nadal.

W weekend znów doszło do starć. Władze nie zgodziły się na planowaną na niedzielę pokojową demonstrację, a mimo to dziesiątki tysięcy osób wyszły na ulice. Byli wśród nich radykalni demonstranci, którzy rzucali koktajle Mołotowa i fragmenty kostek chodnikowych. Policja użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych.

Ogłaszając zamiar wycofania projektu, Lam oceniła, że niezadowolenie społeczne w Hongkongu związane jest nie tylko z obecnym kryzysem politycznym, ale również z warunkami ekonomicznymi, w tym z wysokimi cenami mieszkań w mieście.

Spraw tych nie dotyczy jednak żaden z czterech niespełnionych jak dotąd postulatów protestujących. Domagają się oni powołania niezależnej komisji śledczej do zbadania działań władz i przypadków rzekomego nadużycia siły przez policję, uwolnienia wszystkich zatrzymanych demonstrantów, nienazywania protestów „zamieszkami” oraz demokratycznych wyborów władz regionu.

>>> Czytaj też: Hongkong: protesty nie ustają od 100 dni. O co walczą Hongkończycy?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj