Niemal co dziesiąta praca dyplomowa może być plagiatem [BADANIE]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 września 2019, 11:16
Prawo, zdjęcie ilustracyjne.
Prawo/ShutterStock
8 proc. prac dyplomowych przebadanych w 2019 r. może nosić znamiona plagiatu - wynika z pierwszych statystyk, pozyskanych z Jednolitego Systemu Antyplagiatowego, który od początku roku wprowadzono na uczelniach. O wynikach badania poinformował w środę OPI.

od lat korzystają z systemów wyszukujących w ocenianych przez nich pracach. Wprowadzony do tekst porównywany jest z innymi pracami dyplomowymi, treścią stron internetowych czy aktów prawnych. Na podstawie analizy podobieństw tych tekstów generowany jest raport. To w nim promotor znajduje podejrzane fragmenty i decyduje, czy można w tym przypadku mówić o plagiacie.

Na początku 2019 roku uczelnie z całej Polski zaczęły korzystać z Jednolitego Systemu Antyplagiatowego, stworzonego przez specjalistów Ośrodka Przetwarzania Informacji – Państwowego Instytutu Badawczego (OPI PIB). Jak informuje OPI PIB, w ciągu pierwszych dwóch sesji egzaminacyjnych (styczeń i czerwiec), za pomocą systemu przebadano 273 992 prace. W 22 077 pracach został przekroczony próg ostrzegawczy, określający zauważalny poziom potencjalnych zapożyczeń z innych tekstów. To ponad 8 proc. wszystkich przebadanych dokumentów.

"Próg ostrzegawczy informuje o podobieństwach między tekstami - co może, ale nie musi oznaczać plagiatu. Mogą być to np. cytowania obszernych fragmentów z innych prac, które promotor może dopuścić ostatecznie jako prawidłowe" – podkreśla cytowany w przesłanej informacji prasowej dr Marek Kozłowski z OPI PIB.

Dodaje on, że jeszcze bardziej niepokojącym wskaźnikiem jest przekroczenie najwyższego możliwego progu alarmowego, co stwierdzono w 7 538 pracach. To ok. 2,75 proc. wszystkich przebadanych dokumentów. "Warto pamiętać, że o tym, czy dana praca zostanie zaklasyfikowana jako plagiat, zawsze decyduje nie system, a promotor. System antyplagiatowy wskazuje jedynie podobieństwa i możliwe formy manipulacji" - podkreśla ekspert.

Korzystający z elementów sztucznej inteligencji (uczenia maszynowego) system to pierwsze rozwiązanie tego typu w Polsce, które oferuje analizę długich fragmentów tekstu także pod kątem zmiany szyku wyrazów, zdań czy wykorzystania parafrazy.

System powstał po tym, jak Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zadecydowało, że rynek antyplagiatowy wymaga uregulowania. Resort zauważył również potrzebę nowoczesnego narzędzia, które wprowadzi takie same standardy oceny prac dyplomowych we wszystkich uczelniach w Polsce.

Jednolity System Antyplagiatowy w kilka minut może porównać dany tekst z niemal miliardem dokumentów znajdujących się w jego zasobach. Jest zintegrowany z Ogólnopolskim Repozytorium Pisemnych Prac Dyplomowych - bazą niemal 3 milionów prac dyplomowych (także w językach obcych). Resztę dokumentów stanowi m.in. treść stron internetowych, Wikipedii w sześciu różnych językach i baza aktów prawnych.

>>> Czytaj też: Wybory starszych panów: na listach wyborczych mało kobiet i młodych

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj