Chiny o artykule "NYT" o obozach w Sinciangu: "Stek bzdur i kłamstw"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 listopada 2019, 10:01
Chiny, Wielki Mur
Chiny, Wielki Mur/ShutterStock
Rząd regionu Sinciang na zachodzie Chin ocenił artykuł „New York Timesa”, w którym ujawniono i opisano dokumenty dotyczące prowadzonej tam przez władze stanowczej kampanii wobec muzułmanów, jako „całkowicie zmyślony” przez „wrogie siły w kraju i za granicą”.

Rzecznik lokalnych władz zdementował doniesienia amerykańskiej gazety, nazywając je „stekiem bzdur i kłamstw”, opublikowanym „z wrogich pobudek” - przekazała państwowa chińska prasa. W poniedziałkowym komunikacie nie podano nazwiska rzecznika ani nie napisano, które konkretnie informacje z artykułu „NYT” rząd uznał za fałszywe.

Dokumenty ujawnione przez ten dziennik rzuciły nowe światło na prowadzoną przez władze ChRL na zachodzie Chin. Eksperci ONZ zwracali wcześniej uwagę na wiarygodne doniesienia mówiące o ponad milionie Ujgurów i innych członków islamskich mniejszości, przetrzymywanych tam w obozach internowania.

Wśród opisanych dokumentów znalazły się między innymi niepublikowane przemówienia przywódcy ChRL Xi Jinpinga, który po krwawym zamachu ujgurskich bojówkarzy na dworcu kolejowym w 2014 roku miał polecić urzędnikom, aby nie okazywali „absolutnie żadnej litości” w walce z „terroryzmem, infiltracją i separatyzmem”.

Według „NYT” pakiet liczący łącznie 403 strony wewnętrznych dokumentów rządowych wyciekł za sprawą „członka chińskiego establishmentu politycznego”, który zastrzegł sobie anonimowość i wyraził nadzieję, że ich ujawnienie uniemożliwi partyjnym przywódcom, w tym Xi, uniknięcie odpowiedzialności za masowe zatrzymania.

Komentując sprawę na poniedziałkowym briefingu w Pekinie, rzecznik chińskiego MSZ Geng Shuang nie zakwestionował autentyczności ujawnionych dokumentów. Zarzucił jednak „NYT”, że ignoruje fakty i wybiórczo interpretuje wyrwane z kontekstu "tak zwane dokumenty wewnętrzne", by „oczerniać i dyskredytować wysiłki Chin na rzecz walki z terroryzmem i ekstremizmem w Sinciangu”.

Pekin utrzymuje, że społeczeństwo Sinciangu popiera politykę Komunistycznej Partii Chin (KPCh) wobec tego regionu. Władze początkowo zaprzeczały istnieniu obozów internowania, a obecnie nazywają je „ośrodkami kształcenia zawodowego”. Twierdzą również, że stanowcza kampania jest konieczna, by uchronić Sinciang przed szkodliwym wpływem islamskiego radykalizmu i separatyzmu.

W komunikacie władz Sinciangu stwierdzono, że w latach 1990-2016 w regionie doszło do tysięcy brutalnych „incydentów terrorystycznych”, a obecnie od 35 miesięcy w nie odnotowano ani jednego. Zdaniem rzecznika kampania w Sinciangu "jest zgodna nie tylko z chińskim prawem, ale również ze wspólnymi ideami promowanymi przez społeczność międzynarodową", a także "cieszy się poparciem przedstawicieli wszystkich mniejszości etnicznych w Sinciangu”.

>>> Czytaj też: Biały Dom nie widzi problemu w osadnictwie Izraela na Zachodnim Brzegu

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: Chinyświat
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj