W czwartek w Sejmie zaplanowano drugie czytanie rządowego projektu noweli m.in. ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, który dotyczy tzw Małego ZUS plus, czyli wprowadzenia rozwiązania, że dla najmniejszych firm, których przychód w 2019 roku zamknie się w kwocie 120 tys. zł, składki mają być liczone proporcjonalnie do dochodu i niższe średnio o kilkaset złotych miesięcznie. Podczas prac w sejmowych komisjach zarekomendowano opóźnienie o miesiąc, czyli do 1 lutego 2020 r. wejścia w życie tzw. Małego ZUS-u plus. Resort rozwoju szacuje, że z tzw. Małego ZUS-u plus będzie mogło skorzystać około 320 tys. najmniejszych przedsiębiorców.

Posłowie KO: Dariusz Rosati i Arkadiusz Marchewka ocenili na czwartkowym briefingu w Sejmie, że projekt jest "wysoce rozczarowujący".

"Premier Mateusz Morawiecki w swoim expose zapowiadał, że rząd przygotuje całościowy program, który miał ulżyć przedsiębiorcom jeśli chodzi o ciężary w postaci składek na ZUS. To, co zobaczyliśmy w Sejmie, jest projektem cząstkowym, dalece niewystarczającym. Można powiedzieć: +góra urodziła mysz+ (...) Przedsiębiorstwa jednoosobowe będą płaciły składkę ZUS obniżoną pod warunkiem, że roczne przychody nie będą przekraczały tej kwoty 120 tys. zł, a następnie składka ZUS będzie liczona od około połowy dochodu. Jednak to rozwiązanie obejmie tylko niewielką część przedsiębiorców, którzy prowadzą jednoosobową działalność" - powiedział Rosati.

Reklama

Jak zaznaczył, nowe przepisy obejmą 300-320 tys. osób spośród 1 mln 200 tys. przedsiębiorstw jednoosobowych. "Skala tych zmian jest za mała" - stwierdził Rosati zapowiadając, że KO zgłosi poprawki. "Naszą propozycję chcemy skierować do wszystkich takich osób fizycznych, które są ubezpieczone" - zapowiedział.

Marchewka podkreślił, że na każde zmniejszenie obciążeń dla przedsiębiorców "należy spoglądać z uwagą". "Niestety to odpowiada bardzo małej części polskich przedsiębiorców - 75 proc. prowadzących biznes nie będzie mogła skorzystać z zaproponowanych udogodnień, 900 tys. osób będzie z nich wykluczonych" - stwierdził. Zaznaczył, że tej większości, która "nie załapie się" na rządową propozycję, składka na ZUS i NFZ wzrośnie do ponad 1440 zł, czyli o ponad 100 zł. "To naprawdę żadne udogodnienie" - dodał.

Poinformował, że KO zaproponuje, by "podstawą płacenia na ZUS nie było 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia, tylko płaca minimalna, bo wtedy składka dla wszystkich byłaby o 200 zł mniejsza niż jest obecnie". Kolejna propozycja KO zakłada - powiedział poseł - że młodzi przedsiębiorcy do 25 roku życia będą zwolnieni z płacenia składek na ZUS i NFZ. Marchewka ocenił, że koszty takiej zmiany nie byłyby duże, jako że tylko 35 proc. młodych ludzi jest w ogóle aktywnych zawodowo.

Przygotowanym przez resort rozwoju projektem ustawy o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej zajmowały się komisje Polityki Społecznej i Rodziny oraz Finansów Publicznych. Według pierwotnych planów resortu ustawa miała wejść w życie 1 stycznia 2020 r., jednak w trakcie posiedzenia PiS zgłosiło poprawkę odsuwającą tę datę o miesiąc - do 1 lutego 2020 r. Wniosek ten uzasadniono harmonogramem prac Sejmu i Senatu oraz koniecznością zapewnienia odpowiedniego czasu dla prezydenta.

Według resortu rozwoju, tzw Mały ZUS plus ma obniżyć składki tym, którzy już obecnie korzystają z Małego ZUS, a jednocześnie poszerzyć grono przedsiębiorców, którzy będą mogli kwalifikować się do tej ulgi.

Wprowadzenie Małego ZUS plus jest - według resortu rozwoju - odpowiedzią na postulaty przedsiębiorców, którzy chcieli rozszerzenia obowiązującego do 1 stycznia 2019 r. tzw. Małego ZUS, czyli rozwiązania obniżającego składki na ubezpieczenia społeczne osób fizycznych wykonujących działalność gospodarczą na mniejszą skalę.

Rozwiązania zaproponowane przez Ministerstwo Rozwoju przewidują, że aby skorzystać z nowego rozwiązania w 2020 r., trzeba będzie wykazać roczny przychód za 2019 r. nie przekraczający 120 tys. zł. Oznacza to niemal dwukrotne podniesienie progu w stosunku do mijającego roku (z 63 do 120 tys. zł). W tym przypadku składki będą liczone od dochodu i będą niższe średnio o kilkaset złotych miesięcznie.

Projekt przewiduje, że obniżoną składkę będzie można opłacać maksymalnie przez 36 miesięcy (3 lata) w ciągu kolejnych 60 miesięcy kalendarzowych (5 lat) prowadzenia działalności. Po tym okresie z ulgi będzie można skorzystać ponownie. Według resortu, czasowe ograniczenie ulgi jest konieczne, aby płacący niższe składki przedsiębiorcy mogli uzbierać staż wymagany do emerytury.

>>> Czytaj też: Pracujący seniorzy z przywilejami: niższy PIT i składki na ZUS, dodatkowa przerwa w pracy