"Musimy znaleźć sposób, który pozwoli uchodźcom pozostać w swych ojczyznach, a tym, którzy już przybyli do Turcji, by byli spokojnie odesłani i przesiedleni do swych ojczyzn" - powiedział Erdogan na Światowym Forum na temat uchodźców, które odbywa się w Genewie pod auspicjami ONZ.

W Turcji przebywa ok. 3,7 mln syryjskich uchodźców. Jak podkreśla Reuters, to największa społeczność uchodźców w skali światowej.

Erdogan zaznaczył, że w "strefie pokoju" mogłyby powstać domy i szkoły. Dodał, że do tej strefy od czasu rozpoczęcia tureckiej ofensywy w północnej Syrii powróciło już ok. 371 tys. syryjskich uchodźców, a "dobrowolnie" powinno do nich dołączyć kolejne ponad 600 tys.

Chodzi o ofensywę rozpoczętą przez Turcję w październiku w północno-wschodniej Syrii, której deklarowanym celem było wyparcie kurdyjskich bojowników z YPG z przygranicznego pasa na środkowym odcinku granicy turecko-syryjskiej i utworzenie tam "strefy bezpieczeństwa". Kurdowie nazywają tę operacją czystką etniczną, oskarżają też Turcję o zbrodnie wojenne podczas ofensywy.

Erdogan zaznaczył, że przez dziewięć lat Turcja wydała 40 mld dolarów na goszczenie uchodźców. Skrytykował Unię Europejską, która wyasygnowała na ten cel ok. 6 mld euro za - jak ocenił - niepełne przekazanie tej kwoty. "Wciąż czekamy (...) na kolejne 3 mld euro, które obiecano" - wskazał.

Reklama

"Jeżeli zdołamy wdrożyć projekty, o których mówiłem na Zgromadzeniu Ogólnym Organizacji Narodów Zjednoczonych, to myślę, że przesiedlenie może z łatwością objąć milion (osób - PAP) w bardzo krótkim czasie" - podkreślił turecki prezydent.

"Niestety wysiłki podjęte w celu ochrony pól naftowych nie przełożyły się na bezpieczeństwo i ochronę dzieci w Syrii" - ubolewał Erdogan. Według agencji Reutera była to zawoalowana krytyka pod adresem Stanów Zjednoczonych, które po odwrocie Państwa Islamskiego podjęły działania w celu ochrony pól naftowych w Syrii. (PAP)