"Koniecznością zawieszenia sędziego Juszczyszyna w obowiązkach służbowych nie skutkuje m.in. ocena szkodliwości jego zachowania w odniesieniu do dobra służby sędziowskiej" - powiedział w uzasadnieniu decyzji sędzia Adam Roch. Jak dodał, w chwili obecnej ocena okoliczności związanych ze sprawą "nie doprowadziła do przyjęcia, że zachodzi konieczność zawieszenia sędziego Juszczyszyna".

Do decyzji SN zdanie odrębne zgłosił przewodniczący składu sędziowskiego sędzia Jacek Wygoda. W składzie sędziowskim był także ławnik Michał Górski.

Sędzia został zawieszony w orzekaniu przez prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie Macieja Nawackiego. Wydając tę decyzję, Nawacki tłumaczył, że miesięczny okres zawieszenia jest maksymalnym, o jakim może decydować prezes sądu. O przedłużeniu tego środka lub jego zniesieniu decyduje Izba Dyscyplinarna.

Reklama

Juszczyszyn delegowany do Sądu Okręgowego w Olsztynie rozpatrując apelację w sprawie cywilnej uznał za konieczne rozstrzygnięcie, czy sędzia nominowany przez nową KRS był uprawniony do orzekania w pierwszej instancji. W wydanym postanowieniu nakazał Kancelarii Sejmu przedstawienie m.in. list poparcia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa.

W końcu listopada prezes Nawacki zawiesił sędziego - ze skutkiem natychmiastowym - na miesiąc. Rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych Piotr Schab informował, że przeciwko sędziemu wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Jego zdaniem, sędzia ten uchybił godności urzędu. Po tym, gdy Juszczyszyn zażądał od Kancelarii Sejmu list poparcia dla kandydatów do nowej KRS, został także odwołany przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę z delegacji do olsztyńskiego sądu okręgowego.

SN ocenił w poniedziałek, iż postanowienie wydane przez Juszczyszyna było niezasadne i błędne. Jak jednak zaznaczył sędzia Roch, w dotychczasowym orzecznictwie sądów podkreśla się, iż zawieszenie sędziego "wymaga wielkiej ostrożności i rozwagi oraz powinno być uznane za czynność nadzwyczajną, za dokonaniem której przemawia wzgląd na dużą szkodliwość czynu i stopień zawinienia, albo wzgląd na wyjątkowo negatywny odbiór społeczny zachowania sędziego".

"Ocena dokonana przez ten pryzmat nie wskazała na potrzebę zawieszenia sędziego w czynnościach służbowych. Nie wydaje się, aby kontynuowanie przez niego działalności orzeczniczej mogło istotnie godzić w dobro służby sędziowskiej i wymiaru sprawiedliwości, w tym powagę sądu, pomimo postawienia zarzutów popełnienia czterech deliktów dyscyplinarnych" - mówił sędzia Roch.

Jak wskazał, "bieżąca polaryzacja poglądów tak w społeczeństwie, jak i w sądownictwie, również powoduje, że nie sposób przyjąć, iż postawa sędziego Juszczyszyna w wydanym przez niego w listopadzie postanowieniu wywołała wyjątkowo negatywny odbiór społeczny".

W związku z tym - zdaniem SN - choć tamto postanowienie Juszczyszyna było "jaskrawo niezasadne" - to brak przesłanek do uznania, aby "powaga sądu i dobro wymiaru sprawiedliwości wymagały zawieszenia Juszczyszyna do czasu merytorycznego rozpoznania stawianych mu zarzutów".

Dlatego Izba Dyscyplinarna SN zdecydowała o uchyleniu zarządzenia o przerwie w wykonywaniu czynności służbowych przez sędziego Juszczyszyna. Sędzia ten był zawieszony na miesiąc, a o ewentualnym przedłużeniu tego okresu decyduje SN. Poniedziałkowe orzeczenie SN jest nieprawomocne, przysługuje od niego zażalenie do Wydziału II Izby Dyscyplinarnej SN, które można złożyć w terminie siedmiu dni.

Zdanie odrębne do poniedziałkowego orzeczenia SN zgłosił sędzia Jacek Wygoda, ale - jak wyjaśnił - dotyczyło ono kwestii proceduralnej i nie kwestionowało merytorycznej strony rozstrzygnięcia.

>>> Czytaj też: Polacy są podzieleni ws. ustawy ograniczającej niezależność sędziów [SONDAŻ]