Ten rynek jest wart 15,7 mln euro. Chiny największym eksporterem skrzypiec do UE

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 grudnia 2019, 21:30
Skrzypce
Skrzypce/ShutterStock
W ubiegłym roku kraje UE zaimportowały 234 tys. 800 skrzypiec o wartości 15,7 mln euro. Największym eksporterem tych instrumentów do wspólnoty były Chiny, największym importerem - Wielka Brytania - wynika z danych opublikowanych przez Eurostat.

Najwcześniejsze wizerunki znajdują się na obrazach Gaudenzio Ferrari z lat 30. XVI wieku, chociaż instrumenty na nich mają tylko trzy struny. Skrzypce wywodzą się z innych instrumentów, które powstawały we wcześniejszych wiekach, m.in. liry.

Spośród 234 tys. 800 importowanych skrzypiec, znaczna część - 82 proc., czyli ponad 191 tys. - pochodziła z państw spoza UE. Największym importerem była Wielka Brytania - w 2018 r. przywieziono do tego kraju 71 tys. 300 skrzypiec z państw spoza UE, a to 37 proc. całkowitego unijnego przywozu. Na kolejnych miejscach znalazły się: Niemcy (31 300, 16 proc.), a następnie Włochy (18 200, 9 proc.), Hiszpania (16 900, nieco poniżej 9 proc.), Belgia (15 100, 8 proc.) i Francja (9 100, 5 proc.).

Import skrzypiec pochodził głównie z Chin (188 500 sztuk, czyli 99 proc. całkowitego importu). Ze Stanów Zjednoczonych było to 810 sztuk, Tajwanu - 670, Mołdawii - 600, Nepalu - 240, Brazylii - 110, Japonii - 70, a Indii - 60.

Jednocześnie Unia Europejska jest dużymW ubiegłym roku państwa członkowskie wyeksportowały ich 105 tys. o łącznej wartości 23,3 mln euro.

- w ub.r. sprzedała ich 14 tys. do państw spoza UE. Tuż za nią jest Dania (12 200), wyprzedzając Niemcy (6 400), Zjednoczone Królestwo (5 000), Czechy (2 900), Francję (2 700), Włochy (2 500) i Belgię (1 800).

Prawie połowa wywozu skrzypiec z UE trafiła do dwóch krajów: Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej (11 900 skrzypiec każdy). Kolejne miejsca zajęły Japonia (6 700), Kanada (2 900), Australia (2 300), Szwajcaria (2 100), Hongkong (1 800) , Chiny (1 700), Rosja (1 600), Norwegii (1 200) i Serbii (870).

>>> Czytaj też: Jest film, jest ryzyko. Dlaczego doskonałe produkcje nie zawsze przyciągają widzów?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj