Fukushima bez atomu. Prefektura chce przejść na 100 proc. energię odnawialną

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 stycznia 2020, 06:45
Ponad osiem lat po katastrofie w elektrowni jądrowej Fukushima Dai-Ichi, japońska prefektura planuje całkowicie zrezygnować z energii atomowej. Zamiast tego stawia na OZE.

W 2011 roku (Numer 1) w doświadczyła serii wypadków w wyniku tsunami spowodowanego przez trzęsienie ziemi u wybrzeży Honsiu. Region boryka się z następstwami tej katastrofy do tej pory. Japońska prefektura Fukushima, która liczy prawie dwa miliony mieszkańców, nie chce już polegać na.

Jak podaje redakcja Futurism.com za „The Guardian”, lokalny samorząd planuje, że do 2040 roku będzie w 100 proc. zaopatrywał region w . Już teraz zaczyna inwestować: w listopadzie 2019 r. gazeta „Nikkei Asian Review” doniosła, że wart 2,75 mld dolarów projekt finansowany częściowo przez rząd ma na celu budowę 11 i 10 na opuszczonych terenach rolniczych i górskich w prefekturze Fukushima.

Energia wyprodukowana przez wspomniany projekt nie może się jednak równać z tym, c produkowała Dai-Ichi. Szacuje się, że łączna moc wszystkich planowanych elektrowni słonecznych i wiatrowych wyniesie tylko 600 megawatów – to o wiele mniej niż 4 tys. megawatów, które według redakcji The Verge dostarczały reaktory jądrowe. Jednak Fukushima planuje również inwestycje w elektrownie geotermalne i biomasę, a także infrastrukturę do pozyskiwania energii słonecznej i wiatrowej, co ma zaspokoić potrzeby energetyczne regionu.

Jak zaznacza Futurism.com, to mało prawdopodobne, by cała Japonia zrezygnowała z energii jądrowej w najbliższej przyszłości. Wręcz przeciwnie: premier Shinzo Abe wzywa do ponownego uruchomienia starszych reaktorów pomimo rosnącego sprzeciwu. Jego własny rząd z kolei chciałby zezłomować starzejące się reaktory.

Kraj Kwitnącej Wiśni ma przed sobą długą drogę do zeroemisyjności. Zaledwie 17,4 proc. zużycia krajowej energii w 2018 roku pochodziło ze źródeł odnawialnych, jak podaje Institute for Sustainable Energy Policies. Według amerykańskiego urzędu ds. informacji energetycznej (Energy Information Administration) Japonia nadal w dużym stopniu opiera się na węglu i gazie ziemnym – pozostaje trzecim co do wielkości importu krajem (po Indiach i Chinach) i na świecie.

>>> Czytaj też: Transformacja energetyczna Polski uzależniona od systemu łączności. Rozwiązaniem LTE

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj