W 2011 roku elektrownia jądrowa Dai-Ichi (Numer 1) w Fukushimie doświadczyła serii wypadków w wyniku tsunami spowodowanego przez trzęsienie ziemi u wybrzeży Honsiu. Region boryka się z następstwami tej katastrofy do tej pory. Japońska prefektura Fukushima, która liczy prawie dwa miliony mieszkańców, nie chce już polegać na energii jądrowej.

Jak podaje redakcja Futurism.com za „The Guardian”, lokalny samorząd planuje, że do 2040 roku będzie w 100 proc. zaopatrywał region w energię odnawialną. Już teraz zaczyna inwestować: w listopadzie 2019 r. gazeta „Nikkei Asian Review” doniosła, że wart 2,75 mld dolarów projekt finansowany częściowo przez rząd ma na celu budowę 11 farm słonecznych i 10 farm wiatrowych na opuszczonych terenach rolniczych i górskich w prefekturze Fukushima.

Energia wyprodukowana przez wspomniany projekt nie może się jednak równać z tym, c produkowała Dai-Ichi. Szacuje się, że łączna moc wszystkich planowanych elektrowni słonecznych i wiatrowych wyniesie tylko 600 megawatów – to o wiele mniej niż 4 tys. megawatów, które według redakcji The Verge dostarczały reaktory jądrowe. Jednak Fukushima planuje również inwestycje w elektrownie geotermalne i biomasę, a także infrastrukturę do pozyskiwania energii słonecznej i wiatrowej, co ma zaspokoić potrzeby energetyczne regionu.

Jak zaznacza Futurism.com, to mało prawdopodobne, by cała Japonia zrezygnowała z energii jądrowej w najbliższej przyszłości. Wręcz przeciwnie: premier Shinzo Abe wzywa do ponownego uruchomienia starszych reaktorów pomimo rosnącego sprzeciwu. Jego własny rząd z kolei chciałby zezłomować starzejące się reaktory.

Kraj Kwitnącej Wiśni ma przed sobą długą drogę do zeroemisyjności. Zaledwie 17,4 proc. zużycia krajowej energii w 2018 roku pochodziło ze źródeł odnawialnych, jak podaje Institute for Sustainable Energy Policies. Według amerykańskiego urzędu ds. informacji energetycznej (Energy Information Administration) Japonia nadal w dużym stopniu opiera się na węglu i gazie ziemnym – pozostaje trzecim co do wielkości importu krajem (po Indiach i Chinach) importującym węgiel na świecie.

>>> Czytaj też: Transformacja energetyczna Polski uzależniona od systemu łączności. Rozwiązaniem LTE