Wyzwania, które przed nami stoją, podzieliłbym na wewnętrzne i zewnętrzne. Do tych pierwszych zaliczam utrzymanie jedności środowiska i jego organów w trudnej rzeczywistości, w której funkcjonujemy, i w obliczu zadań, które przed nami stoją. Z zewnętrznych i tych najważniejszych wymienię konieczność kompleksowej analizy ustawy o komornikach sądowych i kosztach komorniczych oraz podjęcie próby przekonania ustawodawcy o konieczności wprowadzenia zmian lub wyeliminowania instytucji, które po nieco ponad roku ich funkcjonowania okazały się wadliwe i dysfunkcjonalne. Ponadto za bardzo istotne uważam pilne doprowadzenie do stanu, w którym możliwe będzie prowadzenie akt w postaci elektronicznej, niszczenie akt w formie papierowej oraz wdrożenie i funkcjonowanie systemu e-licytacji i jego rozwój w tym kierunku, aby możliwe było w przyszłości prowadzenie licytacji nieruchomości za pomocą tego systemu. Konieczne jest też wreszcie całościowe uregulowanie stanu prawnego dotyczącego archiwizacji akt postępowań egzekucyjnych i kosztów z tym związanych. Za niezwykle ważkie uważam upodmiotowienie asesorów komorniczych poprzez rozszerzenie, wcześniej bardziej ograniczonych, kompetencji. Jest to postulat zarówno samego środowiska asesorów komorniczych, jak i realna ocena potrzeb wymiaru sprawiedliwości w zakresie sprawnego i rzetelnego wykonywania wyroków sądowych. Ponadto należałoby wyeliminować rozwiązania, które zmuszają asesorów do otwarcia własnych kancelarii po upływie sześciu lat pod rygorem utraty uprawnień. Należy tym ludziom pozostawić wolność wyboru, a nie ich ubezwłasnowolniać w tak ważnej życiowo decyzji, brzemiennej w skutkach zarówno dla nich, jak i ich rodzin. Komorników w Polsce jest najwięcej w historii i na pewno ich nie brakuje.
Jeżeli przez kontynuację rozumiemy profesjonalizm, konsekwencję i upór w realizacji celów, odpowiedzialność i rozwagę, to bardzo chciałbym, aby moje działania były postrzegane jako kontynuacja.
Ewentualna zmiana nie leży ani w możliwościach moich, ani całego samorządu. Sytuacja ta jest wynikiem całego kontekstu sytuacyjnego, w którym działamy od kilku lat: permanentnej niepewności co do przyszłości zawodu, ciągłych zmian ustawodawczych, niejednokrotnie nieopartych na żadnych analizach i realnych badaniach, a raczej wyobrażeniach, wreszcie – budowaniu, na jednostkowych przykładach nadużyć, fałszywego i pejoratywnego obrazu całej korporacji i jej członków. Proszę zwrócić uwagę, że na podstawie pojedynczych – przyznaję, że skandalicznych, ale przez nas już dawno jednoznacznie ocenionych i surowo osądzonych – wypadków przekreślono budowany przez lata przekaz o komornikach sądowych i ich ciężkiej, odpowiedzialnej pracy. Przykład tzw. ciągnika spod Mławy był latami wałkowany, aż stał się podstawą reformy zawodu komornika. Od wielu lat każdego roku do kancelarii komorniczych wpływa co najmniej 4 mln spraw, w których corocznie wykonywanych jest kilkanaście milionów czynności, komornicy sądowi prowadzą postępowania o alimenty dla około miliona dzieci, a my ciągle słyszeliśmy o sprawie spod Mławy jako w zasadzie jedynym wyznaczniku naszej pracy. To nie tylko skrajnie niesprawiedliwe, ale najzwyczajniej w świecie nieuczciwe. Mój zawód nie należy do najpopularniejszych, ale bez nas nie istnieje wykonywanie wyroków sądowych wydanych w sytuacjach, w których rodzice nie chcą utrzymywać swoich dzieci, pracownicy nie mogą się doczekać niewypłaconych im wynagrodzeń, a przedsiębiorcy nie mogą utrzymać swojej działalności ze względu na nieuczciwych kontrahentów.
Odpowiedź na to jest prosta. Po raz kolejny mieliśmy tutaj do czynienia z sytuacją, w której na samorząd nałożono obowiązek, nie wskazując jednocześnie źródła finansowania jego realizacji. Ze wszystkich zawodów prawniczych korporacja, do której należę, jest najmniej liczebna i dysponuje najmniejszymi środkami finansowymi. Przygotowanie i wdrożenie tego systemu to dla nas olbrzymie obciążenie, długo jeszcze będziemy się z nim borykać. Podmioty, które dysponują nieporównywalnie większymi zasobami ludzkimi i finansowymi, często nie są w stanie zrealizować wielu zadań w sferze informatycznej. My od wielu lat czekamy na możliwość archiwizacji akt poprzez ich digitalizację czy też prowadzenie ich w formie elektronicznej. Systemów teleinformatycznych i rozwiązań cyfryzacyjnych, które by to umożliwiały, nadal nie ma. Jesteśmy na ostatniej prostej – system e-licytacje powinien ruszyć z końcem stycznia tego roku.
Kilkumiesięczny okres obowiązywania przepisów o doręczeniach przez komorników sądowych jednoznacznie wskazuje na to, że stanęliśmy na wysokości zadania i dobrze realizujemy zadanie, które nam wyznaczono. My nie narzekamy – my myślimy nad pragmatycznym rozwiązywaniem problemów. Natomiast w kwestii przedawnień stoimy na stanowisku, że przepis, który wprowadził obowiązek badania przedawnienia przez komornika, jest na tyle wadliwie skonstruowany, że wymaga natychmiastowej zmiany. W doktrynie już pojawiły się postulaty jego uchylenia. Jest to spowodowane koniecznością ochrony praw stron. Pojawiają się ciągle nowe interpretacje tego, jak ma być ta regulacja stosowana w praktyce. Ponadto jest nie do akceptacji pod względem doktrynalnym, gdyż de facto i de iure nakłada na komorników sądowych konieczność przeprowadzenia postępowania dowodowego, co powinno być wyłączną domeną sądu.
W tym przypadku chodzi raczej o przesunięcie wejścia w życie przepisów. Jestem zwolennikiem wydziałów egzekucyjnych – tak jak ja je rozumiem – jako jednostek obsadzonych przez sędziów i referendarzy, którzy specjalizują się w tej rozległej i trudnej tematyce, i zapewniających w ten sposób wysoki poziom orzeczniczy. Z tego punktu widzenia oczywiście nie jestem zadowolony, że te wydziały nie zaczęły funkcjonować, jednak wolę poczekać, aby spełniły one te założenia, o których wspomniałem, niż aby zaczęły działać w sposób nieprzygotowany i obsadzone w sposób przypadkowy i w pośpiechu.
Oczywiście. Natychmiast należy uchylić przepisy o corocznym wydawaniu postanowień o kosztach w toczących się postępowaniach. Generuje to, również dla Skarbu Państwa np. w sprawach alimentacyjnych, gigantyczne koszty. Zarówno w sferze finansowej, jak i obciążenia pracą, nie wspominając już o ekologii. Wydanie kilku milionów postanowień, których adresaci, w przytłaczającej większości, najzwyczajniej w świecie wyrzucą pisma do kosza na śmieci, jest dysfunkcjonalne i uniemożliwi kancelariom komorniczym na pewien czas wykonywanie zadań, którymi tak naprawdę powinny się zająć. Jeżeli ktoś rzeczywiście jest zainteresowany taką informacją, co zdarza się w praktyce – choć rzadko, to po prostu występuje do komornika o udzielenie informacji i ją uzyskuje, ponadto zgodnie z wymogami, które wprowadzono od 1 stycznia 2019 r., informacja o kosztach egzekucyjnych jest zawarta w każdym piśmie kierowanym do stron postępowania. Natychmiast należałoby także zmienić niektóre przepisy o „przymusowym” zastępstwie komornika i likwidacji kancelarii. O przepisie o badaniu przedawnienia już wspomniałem. Bezzwłocznie należałoby także rozwiązać kwestię archiwizacji zbędnych akt zakończonych postępowań egzekucyjnych – mówimy o milionach złotych wyrzucanych w błoto, wydawanych zarówno przez poszczególnych komorników, jak i KRK, vna skutek zablokowania niszczenia akt. Byłaby to też szansa na wyjście z zaścianka informatycznego poprzez digitalizację akt. Tych kwestii jest bardzo dużo, na pewno będzie okazja jeszcze o tym porozmawiać.
>>> Czytaj też: Protest skarbówki rozsadzi budżet? Związki zawodowe dają szefostwu KAS czas do końca stycznia
