Zmiany klimatu wiążą się z ryzykiem wystąpienia tzw. zielonych łabędzi, czyli wydarzeń mogących spowodować systemowy kryzys finansowy – ostrzega Bank Rozrachunków Międzynarodowych z Bazylei.

Bank Rozrachunków Międzynarodowych (BIS), nazywany również bankiem centralnym banków centralnych, w swojej najnowszej analizie wprowadza pojęcie „zielonego łabędzia”. To nawiązanie do koncepcji „czarnego łabędzia” Nassima Nicholasa Taleba, która opisuje wydarzenia znajdujące się poza zasięgiem regularnych oczekiwań, mogące mieć bardzo szeroki wpływ na rzeczywistość. Tym razem jednak przewidywania dotyczą obszaru klimatu.

„Zielone łabędzie” lub „klimatyczne czarne łabędzie” mają cechy typowych „czarnych łabędzi” – stwierdzają autorzy raportu BIS, w tym zastępca dyrektora tej instytucji Luiz Pereira da Silva. „Tradycyjne podejścia do zarządzania ryzykiem, opierające się na ekstrapolacji wydarzeń historycznych oraz na założeniach co do normalnych rozkładów są w dużej mierze nietrafne jeśli chodzi o ocenę przyszłych ryzyk w obszarze klimatu” – czytamy.

Zielone łabędzie różnią od tych czarnych, ponieważ w ich przypadku istnieje określone prawdopodobieństwo, że ryzyko zmian klimatycznych pewnego dnia się zmaterializuje, a to mogłoby zagrozić ludzkości bardziej niż kryzysy finansowe. Co więcej, zagrożenie takie jest o wiele bardziej złożone i nieprzewidywalne jeśli chodzi o całe łańcuchy dalszych reakcji - piszą autorzy raportu.

Dokument opublikowany przez instytucję z Bazylei pojawił się po zakończeniu najgorętszej dekady w historii ludzkich pomiarów. Wnioski, które wysuwają autorzy raportu, wzywają banki centralne do lepszego przygotowania się na ryzyko zmian klimatycznych.

Szef francuskiego banku centralnego Francois Villeroy de Galhau we wstępie do raportu stwierdza, że „w celu lepszego nawigowania po tych niespokojnych wodach, kluczowe staje się przyjęcie bardziej holistycznych perspektyw”.

Autorzy analizy BIS wskazują na często powtarzane argumenty, że banki centralne samodzielnie nie mogą zapewnić odpowiednich rozwiązań w tym zakresie, ale jednocześnie zaznaczają, że tego rodzaju instytucje wpływają na nieznane wcześniej wody, gdzie tradycyjne modele stają się bezużyteczne jeśli chodzi o przewidywanie skali kryzysu. Z tego powodu należy podejmować ostrożne i rozważne decyzje, w jaki sposób banki centralne mogą się włączyć w cały proces.

„Jeśli banki centralne będą tylko siedziały i czekały na decyzje agend rządowych, wówczas wystawią się na prawdziwe ryzyko niewywiązania się ze swoich mandatów” – czytamy.

Wiele banków centralnych już dziś monitoruje ryzyka związane ze zmianami klimatu poprzez specjalne stress testy, które zawierają kryteria dotyczące środowiska, spraw społecznych i zarządzania systemami emerytalnymi lub współpracy z bankami w zakresie wskazywania ryzyka związanego z emisją dwutlenku węgla oraz ich wpływu na system finansowy. To jednak za mało – uważa Francois Villeroy de Galhau.

„Brutalna rzeczywistość jest taka, że przegrywamy walkę ze zmianami klimatu” – stwierdza Villeroy. Broni przy tym dwóch rozwiązań, które Europejski Bank Centralny mógłby przedyskutować przy okazji rewizji strategii. Chodzi o uwzględnianie zmian klimatu we wszystkich modelach gospodarczych i prognostycznych, a także przegląd ram zabezpieczeń, które w odpowiedni sposób uwzględniałyby ryzyka klimatyczne.

„Jeśli rolą banków centralnych jest zachowanie stabilności finansowej w epoce zmian klimatu, to w ich interesie jest pomoc w mobilizacji wszystkich sił, aby tę walkę wygrać” – podsumowuje Villeroy.

>>> Czytaj też: Bogata Północ będzie musiała wykarmić biedne Południe. Polska może mieć w tym swój udział