Jak poinformowało Ministerstwo Finansów, wartość nominalna obligacji o terminie wykupu w dniu 22 stycznia 2021 r. wyniosła 200 mln euro. Rentowność obligacji to -0,31 proc. przy rocznym kuponie wynoszącym 0 proc.

To oznacza, że rząd emitując obligacje czyli pozyskując finansowanie na rok zwróci inwestorom mniej niż od nich pożyczył. Tak pożyczają też Niemcy, ale również i Grecja, która przed ośmiu laty była oceniana jako kraj bankrutujący.

>>> Czytaj też: Elon Musk nie podbiera pensji, ale i tak dostanie od Tesli 350 mln dol. Jak to możliwe?

- Taką sytuację mamy w Europie już od dłuższego czasu, dlatego że EBC prowadzi politykę ujemnych stóp procentowych, za pomocą której chce ożywić gospodarkę – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Moim zdaniem jest to polityka ryzykowna, ale Polska pożyczając pieniądze trochę korzysta na tej polityce.

Jednak Polska nie ma szans, aby w ten sposób finansować całe swoje długi. Bo musiałby pojawić się dostatecznie duży popyt na polskie obligacje emitowane w euro.

- To nie jedyny problem, bo Ministerstwo Finansów emitując obligacje w walucie obcej musi wybierać: albo akceptuje ryzyko walutowe, albo zabezpieczamy się na rynku instrumentów pochodnych i tak naprawdę mamy dług wyemitowane w euro, ale płacimy mniej więcej takie odsetki jakbyśmy płacili w złotych polskich i nie ponosimy tego ryzyka. Praktyka sugeruje zabezpieczenie przed ryzykiem walutowym, a to oznacza, że MF za sfinansowanie długu prawdopodobnie i tak zapłaci – wyjaśnia ekspert XTB.

Jak dużo Polska może zarobić na swoim długu?