"FT": zaproszenie od Putina pierwszym testem dla brytyjskiej dyplomacji po brexicie

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
27 stycznia 2020, 13:53
Wielka Brytania po wyjściu z Unii Europejskiej musi zacząć kształtować samodzielną politykę zagraniczną, a pierwszym testem dla premiera Borisa Johnsona będzie zaproszenie do Moskwy na 75-lecie zakończenia II wojny światowej - pisze dziennik "Financial Times".

"FT" zwraca uwagę w artykule redakcyjnym, że zaledwie kilka miesięcy po objęciu urzędu Johnson ma dyplomatyczny twardy orzech do zgryzienia, musząc zdecydować czy przyjąć zaproszenie prezydenta Władimira Putina na rocznicową paradę w stolicy Rosji. I przypomina, że nie minęły jeszcze nawet dwa lata od kiedy rosyjscy agenci próbowali przy użyciu broni chemicznej otruć w Salisbury Siergieja Skripala, a stosunki z Rosją są wciąż napięte.

"Jednak obawy o to, by nie zostać wykorzystanym do kremlowskiego okolicznościowego zdjęcia należy zestawić z koniecznością pokazania, że Wielka Brytania, która w tym tygodniu wychodzi z UE, nadal jest globalnym graczem" - uważa dziennik.

Według "FT", brytyjscy dyplomaci powinni w pierwszej kolejności wyjaśnić planowany charakter uroczystości i jeśli będzie to typowa, lubiana przez Putina parada pokazująca militarne możliwości Rosji, Johnson powinien zrezygnować z udziału. Ale jeśli miałoby to być faktyczne, godne uczczenie weteranów - jak to było w 2015 i 2005 roku - wtedy to inna sprawa.

Po drugie, pisze "FT", trzeba wyjaśnić szerszy kontekst wydarzeń - w zeszłym tygodniu w Jerozolimie Putin zaproponował szczyt stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, by omówić bieżące wyzwania i zagrożenia, a według części dyplomatów, może chcieć to połączyć z majową paradą. "Być może trzeba będzie odłożyć na bok urazę po Salisbury, aby pokazać, że Wielka Brytania po brexicie nadal zajmuje i zasługuje na miejsce przy głównym światowym stole. Francuski prezydent Emmanuel Macron, nigdy nie stroniący od reflektorów, przyjął już zaproszenie do Moskwy" - wskazuje.

Dodaje, że dla Wielkiej Brytanii decyzja czy jechać do Moskwy jest elementem znacznie większego wyzwania - kształtowania na nowo niezależnej polityki zagranicznej. Wielka Brytania po brexicie musi określić, jak postrzega swoją rolę w świecie, oraz jak i gdzie może realizować żywotne interesy.

"Innym (wyzwaniem) jest zbalansowanie swobody podejmowania niezależnych inicjatyw z utratą wpływów, która wiąże się z opuszczeniem UE. Od lat stanowisko Wielkiej Brytanii w kluczowych kwestiach jest kształtowane podczas cotygodniowych spotkań europejskich ambasadorów w Brukseli. Mogła ona wykorzystywać te spotkania, aby pozyskać partnerów do swojego stanowiska, a następnie używać ich wspólnej siły przebicia. Teraz Londyn musi samodzielnie dokonywać trudnych wyborów i żmudnie budować sojusze, poza unijnym klubem, aby je wspierać" - pisze "FT", dodając, że najważniejszym tegorocznym testem na zdolność budowy takich sojuszy będzie szczyt klimatyczny, który w listopadzie odbędzie się w Glasgow.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj