„Projekt tej ustawy zostanie w najbliższym czasie zgłoszony do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów” – czytamy w nadesłanej do DGP odpowiedzi. Są w niej również zapewnienia, że zmiany w kodeksie rodzinnym wprowadzające m.in. alimenty natychmiastowe ministerstwo uważa za „bardzo ważne”. – Dlaczego więc od dwóch lat słyszymy wyłącznie obietnice? – pyta Katarzyna Stadnik z Fundacji KiDs.

Historia bez zakończenia

– Sprawy o alimenty trwają miesiącami. To ma się zmienić – zapowiadał minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro w 2018 r. – Tysiące samotnych matek, bo to ich w przeważającej mierze dotyczy problem, czekają zdecydowanie za długo na ostateczną decyzję sądu w sprawie świadczenia – wtórował ówczesny wiceminister Michał Woś.

Założeniem resortu było maksymalne uproszczenie formalności. W internecie miał być dostępny prosty wniosek o ich przyznanie (ok. 460 zł na jedno dziecko, 840 zł na dwójkę), bez konieczności ustalania dochodów, a decyzja miała zapadać w ciągu kilku dni. Alimenty natychmiastowe miały też nie zamykać drogi do starania się później o wyższe świadczenia.

>>> Czytaj też: Renta socjalna 2020. Komu przysługuje i ile wynosi?

Dalsze prace trwały prawie rok. W lutym 2019 r. Rada Ministrów przyjęła projekt reformy prawa rodzinnego, który zakładał owe alimenty, a także skuteczne egzekwowanie prawa dziecka do kontaktów z rodzicami i ochronę najmłodszych przed przemocą. – Miarą cywilizacji i kultury państwa jest tworzenie takich ram prawnych, aby dbać o ludzi najsłabszych, najbardziej bezbronnych – mówił wówczas minister. A resort jako dowód owej dbałości przedstawiał dane dotyczące Funduszu Alimentacyjnego: „Spektakularny efekt przyniosły przygotowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości zmiany w egzekwowaniu obowiązku alimentacyjnego. Ściągalność alimentów do państwowego FA wzrosła aż o 164 proc.”. Alimenty natychmiastowe, jak wtedy przekonywano, miały być kontynuacją działań na rzecz dzieci.

Na ile był to spektakularny sukces? Zadłużenie do FA na koniec 2019 r. było o ponad 600 mln większe niż w 2018 r., a liczba zobowiązań urosła o ponad 2,5 tys. Fakt, obie te liczby nie szybują tak, jak w latach 2015–2017, kiedy zadłużenie urosło o kilka miliardów. Nadal jest to jednak wzrost. Poza tym nie wiemy, jakie są zaległości alimentacyjne wobec dzieci, które nie korzystają z pomocy państwa, bo tego w naszym kraju nikt nie monitoruje.

Rządowy projekt zmian w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym wpłynął do Sejmu poprzedniej kadencji, po pierwszym czytaniu został skierowany do komisji nadzwyczajnej ds. zmian w kodyfikacjach. A potem były wybory parlamentarne i zadziałała zasada dyskontynuacji.

Nowa, stara propozycja?

– Skoro był to projekt dobry, z szerokim poparciem politycznym, co stoi na przeszkodzie, by nadać mu teraz szybko nowy bieg – pyta Katarzyna Stadnik. Opowiada, że na alimenty natychmiastowe czekają tysiące dzieci. – A ich matki są przekonane, że te obietnice już dawno stały się prawem. Nie ma tygodnia, żebym nie musiała wyprowadzać ich z błędu – dodaje.

Przypomina, że były i inne dobre pomysły dotyczące alimentów. W ubiegłym roku MPiPS, przygotowując projekt ustawy o świadczeniu „Dobry start” (wypłacane raz w roku wsparcie na zakup wyprawki szkolnej), zaproponowało też podwyższenie kwoty kryterium dochodowego uprawniającego do świadczeń z Funduszu Alimentacyjnego do 900 zł od października 2020 r. Ta propozycja w toku dalszych prac przepadła.

– Podobnie nie wiadomo, co z tabelami alimentacyjnymi (widełki, według których zasądzałoby się alimenty, mając na uwadze wiek dziecka, sytuację ekonomiczną). MS powtarzało wiele razy, że bada sprawę – mówi Robert Damski, komornik zasiadający w Zespole Ekspertów ds. Alimentów przy RPO. To na jednym z jego posiedzeń zrodził się pomysł alimentów natychmiastowych. – Nie miał jednak wiele wspólnego z tym, nad czym później debatowali politycy. Proponowaliśmy, by były to świadczenia w wysokości do 500 zł (czyli tyle, ile dziś maksymalnie może wypłacić FA). Miały być natychmiast wypłacane, a nie natychmiast zasądzane. To kolosalna różnica. Bo dziś jako komornik prowadzę sprawy alimentacyjne, które ciągną się po kilkanaście lat. Mam „pod opieką” prawie 1,5 tys. dłużników i wiem, że kartka papieru z wyrokiem sądu to, niestety, dopiero połowa sukcesu.

Przedstawiciele MS podkreślali wcześniej, że prace nad projektem trwały przy potężnym wsparciu ze strony Rzecznika Praw Dziecka. Sam Mikołaj Pawlak powtarzał, że zmiany są dla niego priorytetowe. Czy tak jest dalej? – Trwają jeszcze ustalenia, ale RPD, który mocno popiera tę ustawę, ma nadzieję, że zakończą się możliwie najszybciej. Projekt ten przecież spotkał się z szeroką i znaczącą akceptacją, zarówno polityczną, jak i społeczną – odpowiada nam. Przypomina, że efektem zmian ma być nie tylko poprawa sytuacji dzieci, lecz także znaczne odciążenie sądów rodzinnych, przed którymi dziś toczą się długie boje o alimenty.

– Zapewnienia piękne, ale słyszałyśmy ich już tyle, że poczekajmy na konkrety – kwituje Stadnik.

>>> Czytaj też: Depresja klimatyczna wpływa na dzietność. Mamy nowe wzorce kulturowe dotyczące rodzicielstwa [WYWIAD]