Poszkodowani domagają się przyśpieszenia śledztwa prokuratorskiego ws. GetBack oraz powołania funduszu rekompensat - ogłoszono w piątek na konferencji w Sejmie.

Stowarzyszenie Poszkodowanych Obligatariuszy GetBack ogłosiło dwa postulaty. Pierwszy z nich to powołanie funduszu rekompensat dla poszkodowanych, na którym gromadziłyby się środki pochodzące z kar nakładanych na grupę kapitałową Getback oraz spółki dystrybuujące obligacje GetBack. Drugi postulat to wprowadzenie odpisu od podatku dochodowego dla poszkodowanych, w wysokości poniesionych przez nich strat na handlu obligacjami.

"Żądamy aby prokuratura zaczęła dokonywać zabezpieczeń na rzecz; nie tylko na majątku osobistym sprawców, ale również na kontach" - powiedział Artjom Bujan, prezes Stowarzyszenia Poszkodowanych Obligatariuszy GetBack. "Środki finansowe po wyłudzeniu zostały przeniesione na konta spółki GetBack i dalej poszły po spółkach" - powiedział. Stwierdził, że nie wiadomo jakiej jakości mienie jest zabezpieczone dzisiaj i czy "wystarczy dla wszystkich osób, które złożyły zawiadomienie do prokuratury".

"Żądamy aby prokuratura włączyła do puli zabezpieczeń korzyść majątkową, którą sprawcy uzyskali z czynu de facto wyłudzenia." Bujan stwierdził, że powinny zostać zwrócone środki w postaci prowizji, która później spłynęła do banków i domów maklerskich.

Prezes Stowarzyszenia dodał, że poszkodowani klienci żądają oddzielenia swojego statusu w śledztwie od spółek GetBack i IdeaBank, które w śledztwie również mają status pokrzywdzonych. Dodał, że zabezpieczona przez prokuraturę kwota, która - jego zdaniem - wynosi 330 mln zł, powinna być przeznaczona, w pierwszym rzędzie, na zaspokojenie roszczeń indywidualnych nabywców obligacji, a "nie dla spółek, które wcześniej wprowadziły pokrzywdzonych w błąd".

Organizatorka spotkania poszkodowanych posłanka KO Paulina Henning - Kloska oceniła, że w sprawie GetBack państwo nie zapewniło bezpieczeństwa oszukanym obywatelom.

"Wiemy, że są błędy po stronie nadzoru nad rynkami finansowymi i po stronie właściciela, również ws. nadzoru nad zarządem, wiemy, że również audytor nie spełnił swojej funkcji" - powiedziała.

"Utworzenie funduszu wydaje się być bardzo zasadnym postulatem i będę pisała w tej sprawie interpelację do premiera" - zapewniła posłanka. Dodała, że drugi wniosek - o odpisy podatkowe - również wydaje się zasadny. Henning - Kloska stwierdziła, że poszkodowani zapłacili podatki od wpłaconych do GetBack pieniędzy, które mogą być bezpowrotnie utracone.

"Nie stracili ich dlatego, że błędnie inwestowali, tylko dlatego, że zostali +nabici w butelkę+ przez złamanie prawa, a państwo i właściciel ich przed tym nie uchronili" - dodała.

Posłanka poinformowała, że m.in. dla wyjaśnienia roli nadzoru finansowego posłowie KO postulują powołanie komisji śledczej ws. GetBack. Henning - Kloska dodała, że marszałek Senatu zwróci się do premiera o informację nt. GetBack na najbliższym posiedzeni izby wyższej.

Obecny na spotkaniu przedstawiciel Najwyższej Izby Kontroli oświadczył, że niektóre wątki w raporcie nie zostały zgłębione, bo są objęte ustawową tajemnicą. Dodał, że w przyszłym tygodniu NIK przedstawi wystąpienia pokontrolne ws. GetBack.

NIK wskazała w opublikowanym we wtorek 21 stycznia 2020 r. raporcie, iż ponad 9 tys. nabywców obligacji GetBack S.A nie odzyskało zainwestowanych środków w wysokości przekraczającej 2,5 miliarda zł, a intensywne działania nadzorcze i kontrole podjęto dopiero po zaprzestaniu obsługi zobowiązań przez spółkę.

Jak przypomniano w informacji NIK, GetBack S.A. (obecnie w restrukturyzacji) została utworzona i zarejestrowana w 2012 r. jako firma windykacyjna. W latach 2012-2018 przedmiotem jej działalności było nabywanie pakietów wierzytelności na własny rachunek lub na rachunek funduszy inwestycyjnych współpracujących ze Spółką i dochodzenie tych należności od dłużników. Spółka nabywała je najczęściej za środki finansowe pozyskane z zewnątrz, w tym z emisji obligacji. Działalność GetBack S.A. w ramach współpracy z funduszami inwestycyjnymi podlegała nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Natomiast aktywność spółki na własny rachunek była wyłączona spod tego nadzoru.

Najwyższa Izba Kontroli oceniła negatywnie w raporcie, że KNF na odpowiednio wczesnym etapie nie wykryła nieprawidłowości w działalności GetBack S.A. oraz w procesie oferowania i sprzedaży papierów wartościowych. "Wskutek tego organ nadzoru nie zrealizował swojego ustawowego celu, jakim jest zapewnienie prawidłowego funkcjonowania rynku finansowego, jego bezpieczeństwa oraz ochrony jego uczestników" - napisano. Zdaniem NIK, było to spowodowane ograniczoną skalą działań UKNF w ramach posiadanych uprawnień.

NIK zwróciła uwagę, że Komisja Nadzoru Finansowego, po wydaniu we wrześniu 2012 r. zezwolenia dla GetBack S.A. na zarządzanie wierzytelnościami funduszy inwestycyjnych, przez pięć lat nie przeprowadziła w Spółce ani jednej kontroli, co pozwoliłoby na wykrycie nieprawidłowości w wycenach pakietów wierzytelności prowadzących do zawyżenia ich wartości i sztucznego wykreowania wyniku finansowego Spółki, tak jak to nastąpiło podczas kontroli w GetBack S.A. w 2018 r. Tymczasem, w ocenie NIK, UKNF otrzymywał wiele sygnałów uzasadniających podjęcie inspekcji.

Izba wskazała także, że UKNF do września 2018 r. nie analizował rynku wierzytelności, w szczególności warunków zbywania przez poszczególne banki pakietów wierzytelności (obejmujących niespłacane w terminie kredyty i pożyczki), nabywanych m.in. przez fundusze zarządzane przez GetBack S.A. Nie sprawował także rzetelnego nadzoru nad towarzystwami funduszy inwestycyjnych (TFI), zobowiązanymi do nadzorowania czynności GetBack S.A.

>>> Czytaj także: PGG nie zgadza się z oceną NIK. Firma twierdzi, że wycena aktywów była prawidłowa