Resort poinformował, że Ukrainiec został wysadzony na ląd z wycieczkowca, który cumuje na redzie portu w Jokohamie, i przewieziony do japońskiego szpitala. Przez co najmniej 14 dni będzie znajdować się w izolacji pod obserwacją medyczną.

Ukrainiec jest członkiem załogi statku. Japońskie media poinformowały, że nie ma on "poważnych objawów" zachorowania.

Według ukraińskich władz na pokładzie Diamond Princess znajduje się 25 obywateli Ukrainy. Nie wiadomo, kiedy powrócą do kraju - zaznacza ministerstwo zdrowia.

W niedzielę japońska agencja Kyodo, powołując się na źródła rządowe, przekazała, że na statku stwierdzono sześć nowych przypadków zakażenia koronawirusem. Liczba osób zakażonych na wycieczkowcu wynosi obecnie 70.

Na pokładzie wycieczkowca jest ponad 2600 pasażerów i 1045 członków załogi. Jest tam też trzech Polaków - jedna osoba z załogi i dwóch turystów. W piątek polski MSZ informował, że nie stwierdzono u nich koronawirusa.

Wycieczkowiec Diamond Princess, należący do korporacji Carnival Japan, japońskiej filii amerykańsko-brytyjskiego operatora wycieczkowców, wypłynął z Jokohamy 20 stycznia z 2666 pasażerami z ponad 50 krajów świata na pokładzie i wrócił z rejsu 3 lutego.

Pierwszą osobą na statku, u której wykryto koronawirusa, jest 80-letni obywatel Chin. Został on 25 stycznia wysadzony na ląd w Hongkongu i przekazany służbom medycznym. W Hongkongu armator postanowił skierować statek do portu w Jokohamie i zorganizował badania lekarskie pasażerów oraz załogi.

>>> Czytaj też: One atakują, my się na nie uodparniamy. Wielki wyścig zbrojeń między wirusami a ludźmi [WYWIAD]