Władimir Putin jest gotów zajmować urząd prezydenta Rosji tak długo, jak uzna za potrzebne on sam i mianowany przez niego Sąd Konstytucyjny - komentuje "Nowaja Gazieta" wtorkową zgodę parlamentu na liczenie od nowa kadencji prezydenckich Putina po zmianie konstytucji.

"Spektakl rozegrał się na naszych oczach w ciągu kilku godzin 10 marca, na tle paniki na rosyjskim rynku akcji" - opisuje niezależna gazeta obrady w niższej izbie parlamentu, Dumie Państwowej. "(Deputowana Walentina) Tierieszkowa z trybuny Dumy zaproponowała to, o czym wielu jej kolegów po cichu marzyło: skoro mamy nowy dokument konstytucyjny, po prostu wyzerujmy kadencje prezydenckie" - pisze szef działu politycznego "Nowej Gaziety" Kiriłł Martynow.

Ocenia on, że doszło do "rozbicia ustroju konstytucyjnego", czemu sprzyjał "brak reakcji społeczeństwa" na przeprowadzane od miesięcy zmiany w konstytucji Rosji. "Liczenie kadencji prezydenckich nie ma już więcej żadnego sensu, jak i sama reforma konstytucji, która od początku pomyślana była jako skomplikowany i elegancki sposób rozwiązania przez Kreml problemu roku 2024" - pisze Martynow.

Duma Państwowa we wtorek przyjęła w drugim czytaniu ustawę o zaproponowanych przez Putina w styczniu br. poprawkach do konstytucji kraju. W trakcie obrad deputowana Walentina Tierieszkowa - radziecka kosmonautka i pierwsza kobieta w kosmosie - zaproponowała poprawkę dotyczącą kadencji prezydenckich Putina. Zgodnie z jej propozycją kadencje urzędującego prezydenta zaczną być liczone od nowa wraz z nowelizacją ustawy zasadniczej, co pozwoli Putinowi na start w kolejnych wyborach. Obecna jego kadencja - druga pod rząd i ostatnia, na jaką dotąd zezwalała konstytucja - kończy się w 2024 roku. Niższa izba parlamentu zaakceptowała propozycję i przyjęła w drugim czytaniu projekt o zmianach w konstytucji.

Kilku przedstawicieli opozycji antykremlowskiej zapowiedziało we wtorek demonstracje przeciwko decyzji Dumy Państwowej. Opozycja zamierza przeprowadzić je w Moskwie 21 i 22 marca.

>>> Czytaj też: Kreml gra va banque. Jak zakończy się wojna cenowa Moskwy z Rijadem?