jest świetna dla tego, kto kupuje benzynę – stwierdził prezydent USA Donald Trump. Ale może to doprowadzić do . Niskie ceny ropy naftowej zachęcają do większego spalania, zmniejszają też dochody, które koncerny naftowe mogą przeznaczyć na , a także mogą utrudniać konsumentom przejście na – pisze serwis Quartz. Między innymi dlatego w poniedziałek spadły akcje spółek Tesla i General Motors, które postawiły na pojazdy elektryczne.
Według Ethana Zindlera, eksperta Bloomberg New Energy Finance, jest mało prawdopodobne, że niskie ceny ropy spowolnią dynamikę . Rynek ten jest nadal napędzany głównie przez ulgi podatkowe, przepisy dotyczące emisji w Chinach i Europie, a także inne interwencje rządowe – a nie przez konsumentów, którzy chcą tylko zaoszczędzić pieniądze na gazie.
W swojej najnowszej prognozie Bloomberg NEF przewidział, że w tym roku zostanie sprzedanych 2,4 mln pojazdów elektrycznych, co stanowi rekordowe 4 proc. światowej sprzedaży pojazdów.
>>> Czytaj też: Kreml gra va banque. Jak zakończy się wojna cenowa Moskwy z Rijadem?
Zindler twierdzi, że spadek cen ropy jest niewielkim czynnikiem w porównaniu z . Gdyby nie wybuch epidemii, sprzedaż pojazdów elektrycznych byłaby prawdopodobnie znacznie wyższa – zwłaszcza, że Chiny są największym światowym rynkiem aut elektrycznych.
Tymczasem tania ropa już zbiera swoje żniwo na giełdach: odbija się na losach magnatów naftowych i jest sporym problemem dla wielu zadłużonych amerykańskich firm zajmujących się frackingiem (szczelinowaniem hydraulicznym). Taka niestabilność przekłada się na większe zainteresowanie inwestorów czystą energią, zaś firmom naftowym utrudnia dostęp do kredytów i zniechęca do inwestowania w długoterminowe projekty wiertnicze. Innymi słowy, tania ropa naftowa mogłaby przyspieszyć upadek przemysłu paliw kopalnych: załamanie się cen ropy naftowej rodzi nieuchronne pytania o cenę i dostępność surowca w dłuższej perspektywie, a także o rentowność inwestycji w przyszłości.
Analiza opublikowana przez Moody's we wtorek rano przewidywała, że ceny odbiją się do drugiej połowy tego roku. Ale w najbliższym czasie losy ceny ropy naftowej są związane z koronawirusem. W dłuższej perspektywie spór Rosja-OPEC może przynieść obu stronom efekt przeciwny do zamierzonego: zmarnują jedną z ostatnich szans na skorzystanie z przyzwoicie wysokiej ceny surowca.
Profesor energetyki Uniwersytetu Warwick Michael Bradshaw stwierdził, że cykle koniunkturalne w branży są skazane na ostateczny upadek, do którego doprowadzi globalna polityka klimatyczna. „W tym kontekście angażowanie się w krótkotrwałą wojnę cenową jest głupotą, podobną do kłótni o to, kto zaklepał sobie leżak na Titanicu” – dodaje Bradshaw.
>>> Czytaj też: Paradoks węglowy w polskiej energetyce. Wydobycie surowca spada, choć zapotrzebowanie się nie zmienia
