Prezes PZU: gdyby nie koronawirus, wyniki spółki wywołałyby euforię na giełdzie

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
12 marca 2020, 12:32
Gdyby nie sytuacja związana z koronawirusem i spadki na parkietach, to wyniki Grupy PZU wywołałyby euforię na giełdzie - ocenił prezes PZU Paweł Surówka. Dodał, że gwałtowne spadki na giełdach na razie nie odbiły się znacząco na portfelu inwestycyjnym spółki.

Surówka powiedział na czwartkowej konferencji wynikowej PZU, że ma świadomość szczególnego czasu, w jakim się znajdujemy. Ma on związek z koronawirusem i reakcjami giełdowymi.

"Nie mamy wpływu na tę sytuację, musimy z nią żyć. Przygotowujemy się na nią i dzień w dzień na nią reagujemy. Gdyby czasy były trochę normalniejsze, to wyniki (PZU - PAP) na giełdzie wywołałyby euforię i widać to po reakcjach analityków" - ocenił prezes PZU.

Mimo rekordowo dobrych - jak mówił Surówka - wyników spółki, ok. godz. 11.30 kurs PZU zniżkował o ponad 9 proc. Cały indeks WIG20, grupujący 20 największych graczy na polskim rynku, w tym PZU, spadał o ponad 8 proc. Około godz. 12.15 kurs akcji PZU spadał o blisko 7 proc., a WIG20 - o ok. 7,5 proc.

Surówka zapewnił, że firma jest przygotowana na koronawirusa pod względem operacyjnym, technologicznym i biznesowym. Zastrzegł jednak, że nikt nie wie na razie, jak wirus będzie się w przyszłości rozwijał i jakie będzie miało to odbicie na koniunkturę.

Prezes PZU wyjaśnił, że spółka ma ekspozycje jeśli chodzi o ubezpieczenia finansowe i gwarancje ubezpieczeniowe dla firm. "Gdyby doszło do opóźnień w realizacji kontraktów, tutaj jako ubezpieczyciel pewnie będziemy musieli realizować nasze obowiązki" - przyznał.

Zwrócił uwagę, że podobna sytuacja odnosi się do produktów OC, szczególnie tych medycznych. Dodał, że można się spodziewać mniejszych przychodów z tytułu ubezpieczeń dotyczących podróży, co ma jednak związek z mniejszą liczbą wyjazdów zagranicznych potencjalnych klientów. "Nie mamy ekspozycji z tytułu gwarancji ubezpieczeniowych dla touroperatorów" - dodał.

Zapewnił, że spółka będzie wypłacała świadczenia związane z ubezpieczeniami na życie. Dodał jednocześnie, że przy niskim stopniu zachorowań i zgonów w związku z koronawirusem, nie powinno mieć to wpływu na wynik netto spółki.

"Jesteśmy największym w Polsce ubezpieczycielem na życie (...). Będziemy te szkody konsekwentnie wypłacać i każdy z klientów może na to liczyć. Natomiast nikt nie może powiedzieć, jak sytuacja się rozwinie. Nie będziemy komunikowali dokładnych projekcji, ponieważ nie są one nikomu znane. Z naszych modeli wynika, że efekty tych wypłat i odszkodowań życiowych osiągnęłyby dopiero poziom taki, że byłby zauważalny w naszym wyniku netto w momencie, kiedy przechodzimy na scenariusze bardzo wysokiego współczynnika zachorowań w kraju - wyższego, niż są teraz zakładane" - powiedział.

Prezes PZU dodał, że pod względem inwestycyjnym firma "włożyła wysiłek", aby ograniczyć ryzyko rynkowe związane z koronawirusem, zmniejszyć portfel akcji na rzecz inwestycji dających powtarzalne zwroty. "Aktualne gwałtowne spadki na akcjach jak na razie nie odbiły się znacząco na naszym portfelu inwestycyjnym i na spodziewanym zwrocie na tym portfelu" - poinformował Surówka.

Zysk netto grupy PZU za 2019 r. wyniósł 3 mld 295 mln zł. Grupa za ub.r. osiągnęła 24,2 mld zł ze sprzedaży ubezpieczeń, zwrot na kapitale wyniósł 21,2 proc. W 2019 roku grupa PZU osiągnęła najlepsze wyniki w swojej giełdowej historii. (PAP)

autor: Michał Boroń

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj