Rolnicy apelują do premiera ws. pracowników z Ukrainy. "Ich brak grozi paraliżem produkcji"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 marca 2020, 09:27
rolnik
Polska od wielu lat jest jednym z największych europejskich w producentów drobiu, pieczarek, mrożonek, jabłek, wiśni, porzeczek/ShutterStock
Rolnicy z Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych zwrócili się do premiera Mateusza Morawieckiego o możliwość pozostania w Polsce pracowników z Ukrainy. Ich brak grozi paraliżem produkcji rolno-spożywczej - ocenili.

"W związku z decyzją polskiego rządu o zamknięciu granic dla obcokrajowców, prosimy o jak najszybszą interwencję w sprawie umożliwienia pozostania , którym kończy się możliwość pobytu na terenie naszego kraju" - napisał przewodniczący OPZZRiOR Sławomir Izdebski w opublikowanym we wtorek liście.

Jak zauważył, Polska od wielu lat jest jednym z największych europejskich w producentów , , , , , .

"Przemysł polski w wielu dziedzinach zajmuje czołowe pozycje nie tylko w Europie, ale i na świecie, są to branże wymagające bardzo dużych nakładów pracy ludzkiej. Nagły brak pracowników z Ukrainy w związku z zamknięciem jej granic spowoduje załamanie wielu branż w naszej gospodarce i może zagrozić bezpieczeństwu utrzymania łańcucha dostaw żywności" - zaznaczył.

Izdebski wskazał, że dotąd Ukraińcy mogli pracować w Polsce na podstawie ruchu bezwizowego (maksymalnie 90 dni) lub na podstawie wiz w celu wykonywania pracy (od 6-12 miesięcy). Po tym okresie muszą powrócić na Ukrainę.

"Do tej pory w ich miejsce rotacyjnie przyjeżdżali inni pracownicy z nowymi zezwoleniami i wizami. Umożliwienie dalszego legalnego pozostania pracowników z Ukrainy znajdujących się obecnie na terenie Polski bez konieczności ich wyjazdu na Ukrainę jest niezbędne dla całej polskiej gospodarki" - podkreślił Izdebski.

"Potrzebna jest szybka interwencja i wypracowanie uproszczonych procedur, które nie pozbawią polskiej gospodarki siły roboczej. W Polsce pracuje obecnie około 1,2 miliona obywateli Ukrainy. Nieuniknione jest, że światowy kryzys związany z pandemią koronawirusa spowoduje wielomiliardowe straty dla naszej gospodarki, niemniej jednak przychylenie się do naszego wniosku choć w części może je ograniczyć" - dodano.

>>> Piątkowski: Mamy największą epidemię od 700 lat. To nie jest czas na oszczędzanie [WYWIAD]

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj