Minister brała udział w debacie towarzyszącej drugiemu czytaniu w Sejmie projektu specustawy o wsparciu realizacji projektów unijnych w związku z wystąpieniem koronawirusa. Nowe przepisy mają pozwolić m.in. płynnie realizować i rozliczać inwestycje współfinansowane przez UE.

Jarosińska-Jedynak dodała, że dzięki tej ustawie będzie można też kupować sprzęt ochrony osobistej, jak maseczki, respiratory niezbędne do walki z COVID-19.

"Potrzebne są zliberalizowane zasady udzielania pomocy, żeby marszałkowie województw mogli w ramach swoich regionalnych programów udzielać tego wsparcia" - zaznaczyła.

Reklama

Minister odniosła się do pojawiających się w debacie pytań nt. dodatkowych środków z UE na walkę z koronawirusem. Podkreśliła, że Unia "nie dała żadnych nowych pieniędzy na walkę z koronawirusem". "Mówimy o 7,5 mld euro, to są ciągle pieniądze (wcześniej - PAP) przeznaczone dla naszego kraju w ramach polityki spójności. KE pozwoliła bardziej elastycznie wykorzystać te środki i to właśnie robimy" - powiedziała.

Dodała, że dopiero w czwartek Komisja pozwoliła uelastycznić system wydawania tych środków, tak by można je było przekierować na walkę z koronawirusem. Proponowane na początku rozwiązania - to były niewielkie przesunięcia - wskazała.

"Żadnych środków nasz kraj by nie stracił. Polska jest jednym z liderów wydatkowania środków unijnych. Dzisiaj mówimy o zakontraktowaniu 83,3 proc. środków, które są dla nas przeznaczone. Gdybyśmy zakontraktowali wszystkie pieniądze, na walkę z koronawirusem nie mielibyśmy żadnych środków" - zauważyła.

Jarosińska-Jedynak wskazała, że pozostające ok. 17 proc. będzie mogło być przeznaczone na ten cel. Zwróciła jednak uwagę, że należy pamiętać, że w ramach tych środków niektóre konkursy zostały już przeprowadzone, a umowy o dofinansowanie powinny być podpisane.

Minister dodała, że ustawa nie będzie zabierać środków samorządom. "Te środki pozostają w ramach Regionalnych Programów Operacyjnych, które stanowią 40 proc. alokacji środków w ramach polityki spójności" - powiedziała.

>>> Czytaj też: To historyczny moment dla Europy. "Koronaobligacje" wzmocnią strefę euro. Albo ją zniszczą