85 rocznica uchwalenia konstytucja kwietniowej - dla Marszałka, bez Marszałka

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 kwietnia 2020, 19:48
Konstytucja kwietniowa (Domena Publiczna)
Konstytucja kwietniowa (Domena Publiczna)/Wikimedia Commons
24 kwietnia 1935 roku weszła w życie nowa konstytucja. Uchwalona w cieniu aresztowań, brutalnej pacyfikacji wieców opozycji, naginania i łamania prawa

Stanisław Car miał całkiem sporo zalet. Był człowiekiem bardzo dzielnym, czym wykazał się podczas wojny polsko-bolszewickiej, gdy służył w 10 dywizji gen. Lucjana Żeligowskiego i walczył z nią m.in. pod Radzyminem, Ciechanowem i Zamościem. Był też z pewnością dobrym prawnikiem – studiował w Warszawie i Odessie, a praktykę zdobył jeszcze podczas wojny. Nieźle radził sobie także z teorią prawa. To on założył i prowadził cenione pismo prawnicze „Palestra”.

Problem w tym, że był nade wszystko utalentowanym karierowiczem. Wyczuł, że w najbliższych latach piąć się najłatwiej będzie u boku Józefa Piłsudskiego – polityka jeszcze dość niepopularnego w mocno wtedy endeckiej Warszawie, ale wyraźnie wyrastającego na legendę. Car się pod tę legendę podłączył i w 1918 r. został szefem Kancelarii Naczelnika Państwa. Jego gest został doceniony. Stał się potem jedną z najważniejszych postaci rządów sanacyjnych, a niezliczone przypadki naginania prawa dla korzyści władzy zyskały wkrótce określenie „caryzacji prawa”, on zaś sam nazywany był przez ulicę „Jego Interpretatorskoje Wieliczestwo” (Jego Interpretatorska Wysokość).

Osiągnięciem jego życia była Konstytucja kwietniowa, która zmieniła Polskę w kraj rządów autorytarnych.

Kiedy uchwalano konstytucję, Józef Piłsudski niewiele już z tego rozumiał. Tak naprawdę już od kilku lat był w fatalnej formie, przy czym fizycznie trzymał się lepiej niż umysłowo. Attaché wojskowy w Moskwie Jan Kowalewski wspominał, że już cztery lata wcześniej Marszałek był schorowany i zupełnie nie nadążał za rozwojem wypadków – tak w kwestiach wojskowych, jak i politycznych. Z tego w każdym razie, że Komendant starzeje się intensywnie, zdawano sobie sprawę co najmniej od 1928 r. Nie dało się tego ukryć: mówił do siebie, rozmawiając, uderzał pięścią w stół, miewał napady niekontrolowanej furii.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj