Podatkowa rewolucja. Firmy nie zapłacą daniny, jeśli zainwestują zysk

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 maja 2020, 07:24
Zmiany podatkowe (c)(p)
Zmiany podatkowe (c)(p)/Dziennik Gazeta Prawna
Przedsiębiorcy nie zapłacą podatku, jeśli zysk zainwestują, zamiast przeznaczać go na dywidendy. Więcej firm skorzysta też z 9-proc. stawki CIT oraz ryczałtu

Wynika to z przyjętego właśnie przez rząd Krajowego Programu Reform. To dokument nie tylko podatkowy, ale tam, gdzie mowa o publicznych daninach, szykują się fundamentalne zmiany, i to już od 1 stycznia 2021 r.

Jedną z nich jest tzw. estoński CIT, ale tylko dla mikro i małych przedsiębiorstw. Ma polegać na tym, że Fiskus pobierze daninę dopiero w momencie wypłaty dywidendy.

– To zmiana o rewolucyjnym charakterze. Była już wcześniej zapowiadana, ale w obliczu kryzysu taki wehikuł mógłby być bardzo pożyteczny dla polskich przedsiębiorców. Przyczyniłby się do zwiększenia poziomu inwestycji i pomógł w odbudowie firm po koronawirusie – komentuje Bartosz Mazur, doradca podatkowy i menedżer w Gekko Taxens.

Rozwiązanie to chwali również Dariusz Bednarski, partner zarządzający departamentem doradztwa w Grant Thornton. Dziś – jak mówi – każda inwestycja w przedsiębiorstwie jest niejako dwukrotnie opodatkowana: nie tylko stawką 23 proc. VAT, ale też 19 proc. CIT. – Jeśli firma chce zainwestować cały uzyskany w minionym roku zysk, to musi najpierw odprowadzić 19 proc. CIT do budżetu państwa, a tylko pozostałe 81 proc. może przeznaczyć na rozwój – tłumaczy ekspert.

Krajowy Program Reform zakłada też inną ważną zmianę w CIT – rozszerzenie prawa do stawki 9 proc. Podwyższony miałby zostać – z 1,2 mln euro do 2 mln euro – limit przychodów dający prawo do tej preferencji.

Więcej podmiotów będzie też mogło skorzystać z ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych. To korzystna forma opodatkowania, którą już teraz co roku wybiera ponad milion podatników. Po zmianach prawo do niej byłoby jeszcze szersze: obecny limit 250 tys. euro przychodów zostałby docelowo podniesiony ośmiokrotnie (najpierw w 2021 r. wzrósłby do 1 mln euro, a od 2022 r. miałby wynosić 2 mln euro).

Z planów rządu wynika też, że każdy podatnik będzie miał swój elektroniczny profil dla celów podatkowych. Za jego pośrednictwem będzie można online załatwić sprawy urzędowe dotyczące zobowiązań wobec fiskusa. Swoje konto mieliby też płatnicy, pełnomocnicy, komornicy i notariusze.

>>> Polecamy: Rząd ratuje dłużników kosztem wierzycieli

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj