Rosyjscy politycy grożą odwetem ekonomicznym za to, że w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP Rosja została określona mianem zagrożenia. W zatwierdzonym przez prezydentawe wtorek dokumencie, który zastąpił strategię obowiązującą od 2014 r., słowo „Rosja” i jego pochodne padają osiem razy. „Najpoważniejsze zagrożenie stanowi neoimperialna polityka władz, realizowana również przy użyciu siły militarnej. nielegalna aneksja Krymu oraz działania we wschodniej Ukrainie naruszyły podstawowe zasady prawa międzynarodowego i podważyły filary systemu bezpieczeństwa europejskiego” – czytamy.
Teza jest uzasadniana „intensywną rozbudową ofensywnego potencjału wojskowego”, „prowadzeniem ćwiczeń wojskowych na dużą skalę w oparciu o scenariusze zakładające konflikt z państwami Sojuszu Północnoatlantyckiego”, „działaniami poniżej progu wojny (o charakterze hybrydowym), niosącymi ryzyko wybuchu konfliktu (w tym niezamierzonego)”, wreszcie „działaniami za pomocą środków pozamilitarnych celem destabilizacji struktur państw i społeczeństw zachodnich oraz wywoływania podziałów wśród państw sojuszniczych”. „Należy przyjąć, że Federacja Rosyjska będzie kontynuowała politykę podważania obecnego ładu międzynarodowego, opartego na prawie międzynarodowym, w celu odbudowy pozycji mocarstwowej i stref wpływów” – podsumowują autorzy.
– Zagrożenia zewnętrzne są niezmienne. Głównym są konsekwencje agresywnej polityki Rosji – mówił we wczorajszym wywiadzie dla DGP Paweł Soloch, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Strategia nie powinna zaskakiwać, bo już Koncepcja obronna RP z 2017 r., dokument niższego rzędu niż ten podpisany we wtorek, określa działania Rosji mianem „zagrożenia głównie dla Polski i innych państw regionu”, co jest „szczególnie niepokojące w kontekście nieprzerwanego wzrostu wydatków na cele militarne i trwającej modernizacji rosyjskich sił zbrojnych”. Mimo to treść strategii wywołała ostrą reakcję niektórych rosyjskich polityków.
Senator Władimir Dżabarow tłumaczył dokument „marzeniami o poszerzeniu polskiego imperium do mórz północnych, w których realizacji zawsze przeszkadzała Rosja”. Jego kolega z Rady Federacji Franc Klincewicz, myląc strategię bezpieczeństwa z doktryną wojenną, określił ją mianem „ideologicznej, politycznie motywowanej prowokacji” i skonstatował, że „Rosja powinna przejść od tolerancji do bardziej zdecydowanych działań”. – Niezależnie od sankcji, Polska do tej pory dość intensywnie współpracuje z Rosją w różnych dziedzinach gospodarczych i handlowych. Trzeba z tym skończyć – mówił Klincewicz.
– To są słowa trochę rzucane na wiatr – komentuje z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. – Problemów gospodarczych z Rosją doświadczamy już od wprowadzenia kontrsankcji w 2014 r. Te ograniczenia zmniejszyły atrakcyjność rynku rosyjskiego. Dziś dwa razy więcej zarabiamy na eksporcie do Czech niż do Rosji. Nie sądzę, by Kreml mógł uderzyć w Polskę dalszymi obostrzeniami, bo one istnieją od lat. Najbardziej wrażliwa pozostaje branża kosmetyczna, dla której jest to drugi najważniejszy rynek zagraniczny – dodaje.
Naszym słabym punktem pozostaje – malejące wprawdzie – uzależnienie od dostaw surowców. Strategia rekomenduje kontynuowanie działań „na rzecz powstrzymania budowy infrastruktury przesyłowej zwiększającej uzależnienie regionu Europy Środkowej od dostaw gazu z Federacji Rosyjskiej” i „wzmacnianie odporności tego regionu na ryzyko wykorzystywania dostaw gazu jako instrumentu nacisku politycznego”. – Proces decyzyjny podąża w stronę rezygnacji z przedłużania długoterminowego kontraktu gazowego po 2022 r. Zakręcenie kurka – zwłaszcza przy tak niskich cenach surowców – mogłoby bardziej zaszkodzić samej Rosji, której zależy raczej na poszerzaniu rynków zbytu – mówi dr hab. Legucka.
Drugim typem reakcji jest okazywanie lekceważenia. Wiceszef parlamentarnej komisji obrony Jurij Szwytkin mówił, że strategia to efekt „lobbingu kompleksu wojskowo-przemysłowego i chęci przypodobania się sponsorom z USA”. – Twierdzenia o naszej agresji są bezpodstawne. Nie prowadzimy nawet agresywnej polityki wobec Polski – dodawał. „Polska chce podkreślić swoje znaczenie. Żadna rosyjska doktryna jej nie wymienia. W Europie mamy do czynienia z innymi, a Polskę ignorujemy” – pisał senator Aleksiej Puszkow. – Trudno powiedzieć, by Rosja nas ignorowała. Raczej próbuje marginalizować nas w NATO i UE. Demonstracyjnie lekceważące podejście ma skłonić sojuszników Polski, by nie traktowali poważnie nas i naszej wizji polityki wschodniej – podsumowuje Agnieszka Legucka.
>>> Czyta też: Nowa Strategia Bezpieczeństwa Narodowego zatwierdzona przez prezydenta
