Administracja rządowa nadal czeka na rozporządzenie Rady Ministrów dotyczące sposobu ograniczenia zatrudnienia i obniżania wynagrodzeń. Przepisy, które wprowadziły taką możliwość, już obowiązują, ale kancelaria premiera nie spieszy się z określaniem szczegółów. Jednak i tak w wielu urzędach wstrzymano wypłaty zaplanowanych 6-procentowych podwyżek, a także cyklicznych nagród. Atmosfera jest coraz bardziej nerwowa, bo urzędnicy już odczuwają negatywne skutki ustawy z 16 kwietnia 2020 r. o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 (Dz.U. poz. 695), tzw. tarczy 2.0. Na jej podstawie wstrzymane zostały oceny, a tym samym możliwość stałego zatrudnienia. Blokuje to również drogę do awansu na kolejny stopień w służbie cywilnej. Taka sytuacja może trwać aż do odwołania pandemii. Eksperci przestrzegają jednak, że po jej zakończeniu administrację rządową czeka paraliż.

Rolowanie terminów

Tarcza 2.0 zawiesiła pierwszą ocenę urzędniczą, a także oceny okresowe. Po odwołaniu epidemii dyrektorzy generalni będą mieć maksymalnie 30 dni na przeprowadzenie tej procedury. – To spowoduje zrolowanie się terminów. Może się wtedy okazać, że blisko 100 proc. zatrudnionych będzie podlegać ocenom w tym samym czasie, a to przecież może odbić się na ich jakości – mówi dr Jakub Szmit, ekspert ds. administracji publicznej.

Z ostatniego sprawozdania szefa służby cywilnej wynika, że w ubiegłym roku 62,5 tys. osób w służbie cywilnej objętych zostało ocenami. Z tego tylko 214 było negatywnych. Wśród osób nowo zatrudnionych przeprowadzono ponad 9 tys. pierwszych ocen, w tym zaledwie 155 negatywnych.

– Te dane pokazują, że nawet przy normalnym trybie oceniania nie ma zbyt wiele krytycznych not. Warto jednak zastanowić się na tym, czy przy pracach nad kolejnymi tarczami nie dać dyrektorom większej swobody przy podejmowaniu decyzji o przeprowadzeniu takiej weryfikacji – postuluje prof. Bogumił Szmulik, radca prawny, ekspert ds. administracji publicznej.

Nowi muszą poczekać

Problem jednak w tym, że pierwsza ocena jest jednym z warunków uzyskania zatrudnienia na podstawie umowy na czas nieokreślony. Powinna być dokonywana nie wcześniej niż po upływie ośmiu miesięcy od nawiązania stosunku pracy i nie później niż miesiąc przed upływem okresu, na który została zawarta umowa o pracę ocenianego. Przepisy specustawy przewidują, że po odwołaniu pandemii pierwsza ocena będzie musiała być przeprowadzona w ciągu miesiąca, a okres zatrudnienia zostanie automatycznie wydłużony o trzy miesiące.

– Specustawa sprawiła, że do czasu odwołania pandemii osoby bez pierwszej oceny będą na umowach terminowych. Nie wszyscy będą chcieli tkwić zbyt długo w takim zawieszeniu – mówi dr Jakub Szmit.

Tym bardziej, że otrzymanie zatrudnienia na czas nieokreślony często też wiąże się ze zwiększeniem tzw. mnożnika kwoty bazowej, od wielokrotności którego naliczana jest pensja. W efekcie nowi urzędnicy są podwójnie poszkodowani, bo mimo spełnienia ustawowych warunków pozbawieni są prawa do stabilnego zatrudnienia i wyższego wynagrodzenia.

Ale finansowe skutki zawieszenia ocen odczuć mogą także osoby w dłuższym stażem. Urzędnicy mianowani nie mają przez to szans na kolejny stopień dodatku służby cywilnej (a wynoszą one od 955 zł do blisko 4,2 tys. zł).

– Taka odgórna rezygnacja z oceniania członków korpusu na czas nieokreślony jest może dla rządzących najprostszym i najbardziej ekonomicznym rozwiązaniem, ale nie służy to właściwemu rozwojowi administracji rządowej. Tym bardziej że poza niewypełnianiem wakatów są zapowiedzi zwalniania osób z uprawnieniami emerytalnymi i nowo zatrudnionych, z umowami terminowymi – mówi prof. Jolanta Itrich-Drabarek z Uniwersytetu Warszawskiego, były członek Rady Służby Cywilnej.

Dodatkowo w kolejnej tarczy (nad którą pracuje właśnie Senat) zrezygnowano z przeprowadzania w tym roku postępowania kwalifikacyjnego na urzędników mianowanych. Akt mianowania otrzymają tylko tegoroczni absolwenci Krajowej Szkoły Administracji Publicznej.

Jednak z informacji DGP wynika, że i oni mogą mieć problemy z zatrudnieniem. Dyrektorzy generalni nie chcą im oferować pracy, skoro za kilka tygodni będą musieli ograniczać zatrudnienie – również zwalniając osoby, które po ukończeniu KSAP mają obowiązek przepracować pięć lat w administracji.

Zamrożone podwyżki

Urzędnicy coraz bardziej niecierpliwie wypatrują też obiecanych podwyżek. Choć wobec zapowiedzianych oszczędności część z nich straciła już na nie nadzieję. – Mamy informacje, że podwyżki wypłacono z wyrównaniem od stycznia w ZUS, a u nas wciąż ich nie ma. W czerwcu miną trzy miesiące od podpisania ustawy budżetowej i jeśli nie pojawi się rozporządzenie, które je ograniczy, to pieniądze powinny trafić na nasze konta – mówi Robert Barabasz, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w łódzkim urzędzie wojewódzkim. I dodaje, że zostały już wystosowane pisma do wojewodów, aby wypłacili obiecane podwyżki i odmrozili fundusz nagród.

>>> Czytaj też: Prekariat na rynku pracy. Jak Polska wypada na tle UE?

Zdalna praca urzędników wymusiła zmianę przepisów

Opinia Dobrosława Dowiat-Urbańskiego, szefa służby cywilnej

Z uwagi na sytuację związaną z epidemią koronawirusa w służbie cywilnej na niespotykaną dotąd skalę stosuje się pracę zdalną – według stanu na 30 kwietnia ok. 52 tys. członków korpusu pracuje w ten sposób. Z oczywistych względów ograniczone są kontakty bezpośrednie, przemieszczanie się, spotkania itp. Dlatego ustawodawca zdecydował o wprowadzeniu dodatkowych rozwiązań w zakresie przeprowadzania ocen pracowniczych w czasie trwania pandemii. Z tej perspektywy uzasadnione są również uregulowania, które umożliwiają przedłużenie umów osobom, które podejmują pracę w służbie cywilnej po raz pierwszy. To rozwiązanie daje szansę na sporządzenie im pierwszej oceny, a w konsekwencji dalsze zatrudnienie.

Tegoroczne pierwsze zatrudnienie absolwentów KSAP było szczególne. Z oczywistych względów niemożliwe były osobiste spotkania słuchaczy z przyszłymi pracodawcami. Wysiłek potencjalnych pracodawców, pracowników szkoły, a przede wszystkim samych słuchaczy przyniósł jednak oczekiwany efekt i absolwenci mogli wybierać ze 120 ofert pracy. Zgodnie z informacjami, które uzyskałem, aktualnie tylko jedna osoba jest jeszcze na etapie ostatecznych ustaleń dotyczących swojego zatrudnienia. Ten absolwent jest zainteresowany ofertami spoza Warszawy. ©℗